Co my tu mamy?
Siedem najnowszych
- Nie nazywajmy złymi przeżyć trudnych.
- Nie wiem czego chcę, brak mi piątej klepki i mam przewrócone w głowie.
- Kto by umiejętnie kierował tylko samym sobą, ten też spełniłby swe zadanie.
- Bliski mu pies i ptak, równy motyl i kwiat, w kamyku i muszelce odnajduje brata.
- Podczas głosowania i wyborów pan Fulton czytywał dwie gazety, żeby lepiej wiedzieć, na kogo głosować.
- Ale od nas zależy, żeby w szkole lubieć się, poznać się i pomagać sobie wzajemnie.
- Edukacja umierania.
Najnowsze komentarze
- Bernard o Zaadoptuj dom dziecka.
- Joanna o Zaadoptuj dom dziecka.
- Rita o Zaadoptuj dom dziecka.
- przemlo o Test trzech kół – czyli co robić w życiu?
- Rita o Świat męski, świat żeński.
- Rita o Psychologiczna mapa rozwoju człowieka.
- Aneta Babiuk-Massalska o Mózg i serce nie stanowią dwóch odrębnych pudeł, worków czy magazynów…
Artykuły wg miesiąca
- Luty 2012 (2)
- Styczeń 2012 (4)
- Sierpień 2011 (1)
- Lipiec 2011 (1)
- Maj 2011 (1)
- Kwiecień 2011 (1)
- Marzec 2011 (1)
- Luty 2011 (1)
- Styczeń 2011 (1)
- Grudzień 2010 (1)
- Listopad 2010 (1)
- Październik 2010 (3)
- Wrzesień 2010 (4)
- Sierpień 2010 (4)
- Lipiec 2010 (5)
- Czerwiec 2010 (4)
- Maj 2010 (4)
- Kwiecień 2010 (5)
- Marzec 2010 (4)
- Luty 2010 (4)
- Styczeń 2010 (3)
Tematy
Linki
- FranklinCovey Edukacja na FB
- Ken Robinson w wykładzie o potrzebie kreatywności w szkole (PL napisy).
- Test dominacji półkul mózgu
Google Translate
“Nauczycielki są przerażone, gdy zdają sobie sprawę, że są częścią systemu stworzonego, by z dziecka zrobić małego żołnierza lub bezwolnego urzędnika.” – stwierdziła znajoma Węgierka, która pracuje nad zmianą systemu edukacyjnego w swoim kraju.
Brigitta uparcie podkreśla, że dzisiejsza szkoła wywodzi się z Prus, gdzie stworzono system uczenia posłuszeństwa, subordynacji i wpojenia reguł życia kolektywnego. Matką germańskiego pomysłu była potrzeba stworzenia państwa, gdzie kadry urzędników i żołnierzy będą oddane krajowi i jego przywódcom.
Zaintrygowany wypowiedziami Węgierki, poczytałem o historii edukacji w ostatnich dwóch wiekach. Faktycznie pruski sukces szkolny miał spory wpływ na pomysły wdrażane w wielu krajach. System dobrze wpisywał się też w wymagania industrializacji, gdy potrzeba było rzesz pracowników do zapełnienia miejsc przy taśmach produkcyjnych.
Na tym tle trwa ciekawa debata wśród amerykańskich pedagogów, którzy poszukują rozwiązania edukacyjnej łamigłówki w okresie postindustrialnym. Barwną postacią tej dyskusji jest John Taylor Gatto.
Jego zdaniem, spuścizną wypromowania w USA pruskiego modelu nauczania było położenie nacisku na zapamiętywanie, a nie myślenie. Podążanie za indywidualnymi zainteresowaniami zostało pokrzyżowane podziałem dnia na lekcje i przedmioty. No i podobnie jak w Prusach, państwo postawiło się w roli faktycznego rodzica dla dzieci, które wzięło pod opiekę edukacyjną.
Trwa poszukiwanie nowych rozwiązań. Wygląda na to, że zasada “idź do szkoły, zdobądź wykształcenie i dostań posadę” przestała działać. W Polsce jest ona jeszcze podtrzymywana przez polityków działających na zgubę kraju, którzy tworzą niezliczone posady w administracji, dając publice ułudę bezpiecznych miejsc pracy. Zamiast przebudzić rodaków do poszukiwania innowacyjnych sposobów zarobkowania, utwierdzamy ich w przekonaniu, że stabilna posada jest wciąż dostępna, pod warunkiem dobrania się do wspólnego pustawego portfela. Finanse publiczne są w coraz bardziej opłakanym stanie, co jest chyba jasnym sygnałem, że jesteśmy w ślepej uliczce.
Chcę przez to powiedzieć, że wyzwania naszej edukacji są o rząd wielkości większe niż w Stanach lub na Węgrzech. Bowiem oni już zdali sobie sprawę, że mają poważny problem nieadekwatności nauczania do sytuacji na rynku. My wciąż tkwimy w iluzji, że podwyżki dla nauczycieli i wiek dzieci posyłanych do pierwszej klasy, to najpilniejsze tematy edukacyjne.
Uważam, że ani nauczyciele, ani urzędnicy krajowi, ani tym bardziej unijni, nie znajdą pomysłu na dobre wychowanie i wykształcenie naszych dzieci.
Moim zdaniem edukacja jest zadaniem, które stoi przed każdym rodzicem. Każdy z nas może pomyśleć jakich umiejętności będzie potrzebować dziecko w wieku 25 lat. Nasza wiedza o świecie i jego zmianach podpowie nam możliwy wygląd rynku w czasie, gdy nasz maluszek będzie już żył na własny rachunek. Jestem przekonany, że nasza wizja świata będzie co najmniej tak trafna, jak opinie edukacyjnych “ekspertów”.
Co więcej, interesujmy się tym co i jak jest uczone w szkole naszego dziecka. Z pewnością masa kompetencji jakie uważamy za istotne są pominięte w programie szkoły.
Myślę, że także w Polsce szkoła robi posłusznych żołnierzy i bezmyślnych urzędników z bystrych i kreatywnych dzieciaków. W moim przekonaniu, zmiana jeśli nastąpi, to wyjdzie od rodziców.
Przecież zamiast trenować młodzież w tym jak równo stać w szeregu i dopasować się do wymagań absurdalnych testów, możemy uczyć budować więzi w grupie, zachęcać do życia swoim unikalnym potencjałem, rozwijać talenty, odkrywać jak pchnąć świat do przodu i przyzwoicie utrzymać swoją rodzinę.
Jak nauczyć pracy na odległość?
04/04/11
Coraz częściej współpracuję z osobami, których nigdy nie widziałem na oczy.
Myślę, że ten trend będzie się umacniał i chciałbym, aby uczniowie wynieśli tą umiejętność ze szkoły.
Powiem jak to wygląda w moim przypadku, potem podam możliwe sposoby wdrażania tego w szkole oraz narzędzia, które mogą być do tego przydatne.
Co to jest praca na odległość?
Moi najbliżsi współpracownicy siedzą w trzech w trzech miejscach: w Kuala Lumpur, w Lugano oraz w Warszawie. Są dni, gdy więcej spraw załatwiam w Kuala Lumpur niż z kolegami z sąsiedniego pokoju w Warszawie. Co więcej, łączy nas realizacja projektów w kilkunastu innych krajach, czasem nawet nie wiemy dokładnie, gdzie te miejsca się znajdują.
Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem pracę w środowisku międzynarodowym, typowym sposobem wdrażania zagranicznych projektów były podróże. Teraz zasięg geograficzny mojej pracy jest dużo większy, przy jednoczesnym poważnym ograniczeniu moich podróży. Przyczyny dla których tak się dzieje, i dlaczego jestem przekonany, iż trend będzie się umacniał pozostawię na inną okazję. Tutaj chcę podkreślić, że powszechną umiejętnością u naszej młodzieży powinna być sprawność w następujących obszarach pracy na odległość:
- realizacja zadań przydzielonych przez szefa, który jest daleko stąd;
- dzielenia zadań z ludźmi, którzy są daleko, czasem w innych strefach czasowych;
- wspólne opracowywanie dokumentów online;
- wygłaszanie prezentacji do słuchaczy rozrzuconych po świecie;
- branie odpowiedzialności za podwładnych pracujących na odległość;
- kierowanie projektami z uczestnikami rozproszonymi po świecie.
Jak szkoła może nauczyć pracy na odległość?
Potrzeba współpracy ze szkołami oddalonymi od naszej szkoły. Proponuję na początek współpracę ze szkołami w innych miejscowościach w Polsce. Wtedy pokonujemy barierę geograficzną, a pozostajemy wśród ludzi mówiących po polsku. Potem przyjdzie czas na eksperymenty z językami obcymi.
Radzę, aby doświadczenie zdalnej pracy najpierw zdobyli nauczyciele, a potem zachęcali do tego uczniów. Będzie Wam o niebo łatwiej wprowadzać uczniów w temat pracy na odległość, gdy sami tego doświadczycie na własnej skórze. Jak zdobyć doświadczenie? Moim zdaniem najbardziej oczywistym sposobem będzie realizacja projektu z inną szkołą, która wdraża pracę na odległość. Wtedy nauczyciele z obydwu szkół mogą zdalnie realizować projekt pt. “Narzędzia i techniki do nauki pracy na odległość.”
Potem, gdy przyjdzie kolej na uczniów to pozwólcie im na realizację jednego ze szkolnych projektów na odległość. Praca metodą projektu jest przecież obecna w szkole. Teraz dodajemy do niej nowy wymiar: geograficzne rozproszenie uczestników.
Jak rozumiem, że to jest dla Was wyzwanie. Już metoda projektu jest dla wielu z Was czymś obcym i dziwnym. O ile w międzynarodowym biznesie jest to dość oczywiste, o tyle w rodzimych firmach różnie to wygląda, zaś w instytucjach administracji i edukacji patrzenie na przedsięwzięcia jak na projekty jest rewolucją. Wiem o tym i pewno jeden z odcinków Talentovni poświęcę moim doświadczeniom w zarządzaniu projektami przetłumaczonym dla młodzieży.
Teraz wróćmy do pracy na odległość. Uczniowie realizują projekt w zakresie i ramach czasowych takich samych jakby robili to w klasie. Lecz spotkania, burze mózgów, raportowanie ze stanu zbierania materiałów i osiągania kolejnych etapów projektu będzie się tu odbywać przy użyciu innych niż zwykle technik. Czyli narzędzia mają tu kluczowe znaczenie.
Jakimi narzędziami realizować zdalne projekty w szkole?
Uważam, że mamy do dyspozycji tak dobre bezpłatne narzędzia, iż cała impreza może się odbyć bez wydania grosza. W swoich przedsięwzięciach biznesowych korzystałem z palety narzędzi, zarówno darmowych, jak i takich, które kosztowały tysiące dolarów. Powodzenie pracy na odległość zależało od różnych czynników, lecz fakt używania bezpłatnych rozwiązań był bez znaczenia.
Potrzebujemy możliwości dzwonienia do kilku osób jednocześnie. Czasem miło będzie zobaczyć na ekranie twarz rozmówcy, lub to co ma swoim komputerze. Do tego idealnie przyda się Skype. Jego funkcje połączeń konferencyjnych, wideo i udostępniania ekranu wiele razy służyły mi w projektach komercyjnych. W szkole też sobie poradzą.
Rozpisanie ram projektu radziłbym zrobić w tabeli, z której mogą korzystać uczestnicy w rozmaitych miejscach. Radzę skorzystać z Google Docs. Stwórzcie tam arkusz kalkulacyjny, w którym wpiszecie kroki i etapy swojego projektu. Potem dajcie dostęp uczestnikom. Zaś sami uczestnicy poza wymianą emaili, dobrze jak skorzystają z możliwości zespołowej pracy z dokumentami tekstowymi i prezentacjami w Google Docs. Google Doc daje doskonałą próbkę narzędzi z jakich międzynarodowe firmy korzystają do pracy na odległość.
Jeśli spodobał Wam się pomysł, a potrzebujecie więcej szczegółów, lub mojej pomocy, to piszcie w komentarzach Talentovni, albo ślijcie emaile na bernard[at]talentovnia.com lub dzwońcie na 721 569 721.
________________________________________________________________________
Rozumiem, że mój tekst o wykorzystaniu darmowych narzędzi brzmi dziwnie w kraju, gdzie biedne szkoły są zasypywane drogimi laptopami, a ostatnio iPadami jako rzekomymi narzędziami dla edukacji informatycznej.
Bezpośrednim bodźcem do jego napisania była wiadomość prasowa, że rząd planował kupić przenośne komputery wszystkim zaczynającym podstawówkę. Tak koszmarny pomysł zmarnowania pieniędzy w naszym biednym kraju wbił mnie w fotel. Moim zdaniem pomysł ten jest przejawem wielkiej troski o edukację technologiczną naszych dzieci, przy jednoczesnym braku elementarnego pojęcia na czym ta edukacja ma polegać.
Kiedyś laboratoria językowe w szkołach miały sprawić, że szkoła nauczy swobodnego posługiwania się językami. Teraz wydawanie miliarda na sprzęt i oprogramowanie komputerowe ma sprawić, że absolwenci wejdą na rynek pracy z kompetencjami powszechnie oczekiwanymi w firmach.
Patrzę i dziwię się. W moim przekonaniu najważniejsze jest to kto, jak i czego będzie uczył. Czyli inwestujmy w nauczycieli, dbajmy o ich kompetencje, przyciągajmy do pracy w szkołach mądrych nauczycieli. Zaś wydatki na sprzęt są moim zdaniem drugorzędne.
Tylko skąd urzędnicy planujący wydatki na edukację mają mieć o tym pojęcie?
Przypuszczam, że świat nowoczesnego biznesu znają jedynie z ekranu telewizora lub przekoloryzowanych opowiadań znajomych. To za mało, aby zaprojektować ścieżkę przygotowań młodzieży do pracy.
Pewno ja i ludzie mojego pokroju mogą pomóc. Dlatego dzielę się w Talentovni tym czego doświadczam w pracy i czego prawdopodobnie coraz więcej osób będzie potrzebować na rynku pracy.
Myślę, że warto opisać pomysły wynikające z praktyki.
Od kilkunastu lat działam w międzynarodowym biznesie. Kilka lat mieszkałem za granicą. Realizowałem projekty w kilkudziesięciu krajach. Myślę, że mam podstawy, by pisać o pomysłach na to czego, moim zdaniem, będą potrzebować uczniowie, gdy wejdą w świat dorosłych.
Trzy rady dla absolwenta: zapomnij o wykształceniu, uwierz w potencjał i bądź dożywotnim uczniem.
07/05/10
1. Nie jesteś tak mądry jak Ci się wydaje. Formalne wykształcenie akademickie jest wspaniałą sprawą, szczególnie zdobyte na jednej z szacownych uczelni. Jednak wykształcenie, a wiedza zdobyta przez doświadczenie to dwie różne sprawy. Sprawisz sobie ogromną przysługę, gdy zapomnisz o swoim wykształceniu i przyjmiesz postawę osoby początkującej.
2. Masz większy potencjał niż sobie potrafisz wyobrazić. Przez te wszystkie lata, byłem oczarowywany tym co ludzie potrafią zrobić. Robili o wiele więcej niż kiedykolwiek uważałbym za możliwe. Wszystko ma znaczenie. Małe działania mogą prowadzić do wielkich konsekwencji. Nie pozwól, aby korporacyjny cynizm zmniejszył lub zmiótł Twoje marzenia. Możesz być właśnie tą osobą, która zmienia wszystko i która stanowi ogromną różnicę.
3. Dopiero rozpoczynasz swoją naukę. Świat zmienia się tak szybko, że Twoje wykształcenie jest niemal przestarzałe w momencie uzyskania dyplomu. Natomiast Twoje nastawienie i narzędzia, które opanowałeś są ponadczasowe. Jeśli zamierzasz osiągnąć sukces to musisz być dożywotnim uczniem. Przede wszystkim, czytaj. Jak mówi John C. Maxwell “Przywódcy to czytelnicy, a czytelnicy to przywódcy”. Ja widziałem jak to przebiega wiele, wiele razy. Czytaj książki. Subskrybuj ważne blogi. Słuchaj podcastów.
Powyższe rady pochodzą od Michael’a Hyatt’a, który szefuje jednemu z większych amerykańskich wydawnictw. Rady dla absolwentów przekazał kilka dni temu na swoim blogu. Cenię Michael’a. Jego blog czytuję od wielu miesięcy i dzielę się z Tobą jego radami, bo są w pełni zgodne z tym co widziałem przez dwadzieścia lat pracy z ludźmi w kilkudziesięciu krajach.
Umiejętność jedzenia pałeczkami oraz znajomość przynajmniej podstawowych zwrotów po chińsku – warto je opanować z myślą o biznesie w przyszłej dekadzie.
Jeśli chcesz robić z pasją to co jest Twoim powołaniem i wybiegniesz w marzeniach do roku 2020 to najprawdopodobniej zobaczysz się w towarzystwie międzynarodowym.
Polska jest i będzie dla większości z nas (tzn. dla osób aktywnych) bazą do pracy globalnej. Każda droga kariery wpada w ocean globalności. Wydaje się to oczywiste, gdy idziesz do pracy w międzynarodowej korporacji. Lecz okazuje się, że także polski nauczyciel, urzędnik, lekarz, właściciel zakładu produkcyjnego, muzyk, dziennikarz czy informatyk to zawody międzynarodowe. Świat jest tak niesamowicie powiązany, że każdy kto chce być najlepszy w tym co robi potrzebuje coraz bardziej korzystać z wiedzy zagranicznej. Co więcej bycie najlepszym też staje się światowe. To co robisz ma wpływ na Twoją wioskę, a jednocześnie na rozwój na innym krańcu świata.
Dotychczas międzynarodowość oznaczała amerykańskość i język angielski. Korzystaliśmy z amerykańskich urządzeń, bawiliśmy się przy ich rozrywce, byliśmy manipulowani przez ich model mediów, porozumiewaliśmy się ich językiem, robiliśmy interesy wg ich wzorców itp.
Teraz świat idzie na wschód. Myślę, że coraz bardziej w biznesie, kulturze, medycynie, żywieniu czy rozrywce będziemy widzieć wpływy azjatyckie. Międzynarodowość następnych dekad będzie w dużej mierze chińska.
Młodzież w innych krajach Europy coraz częściej uczy się języka Chińczyków. Może wkrótce do polskich szkół zawita język mandaryński.
Zamiast czekać na przebudzenie systemu edukacyjnego sami weźmy się do roboty. Im lepiej poznamy kulturę i język Chin tym pełniej wykorzystamy szansę współpracy z nimi w roku 2020.
Leniwi powiedzą, że kontakty z Chinami można utrzymywać po angielsku. To prawda, ale tylko znajomość lokalnego języka pozwala na pełną współpracę.
Co z tym zrobić? Jeśli znasz już język angielski i zastanawiasz się jaki dodatkowy język wybrać to radzę, abyś pomyślała o rozpoczęciu kursu języka mandaryńskiego. (Już jest w Polsce coraz więcej chińskich nauczycieli, podręczników i kursów.)
![]()
Co robić w życiu? Na egzaminie z sensu życia, każdy z nas dostaje to samo pytanie. Jeśli masz naście lat to możesz z tym pytaniem pójść do swoich rodziców. Jak mają zwyczaj szczerze odpowiadać to mogą Cię wbić w ziemię tym, że sami nie wiedzą czy to co robią ma sens. Skąd mają wiedzieć co Ty masz robić?!
No właśnie. Może czytasz ten tekst, a masz czterdzieści lat i znowu zderzyłeś się z pytaniem co robić w życiu? Odpada Ci zawracanie głowy rodzicom i od razu zrób to co radzę poniżej.

Zastanów się i wypisz to w czym możesz być bardzo dobry. Myśl tak intensywnie, aż dojdziesz do rzeczy, w których możesz być najlepszy na świecie.
Potem sięgnij po drugą kartkę i wypisz to co jest Twoją pasją. Wyliczaj co to uwielbiasz robić, to co mógłbyś robić w każdej wolnej chwili. Zajęcia, które sprawiają Ci taką radość, że zapominasz dla nich o spaniu i jedzeniu.
Po zamknięciu tej listy, kolej na trzecią, ostatnią. Wypisz za jakie Twoje umiejętności ludzie są gotowi zapłacić. Wyliczaj wszystko co da się przekuć na pieniądze.
Teraz ostatnia prosta (choć może być trudna): znajdź część wspólną trzech grup, które właśnie wypisałeś.
Twoją drogą jest to do czego masz talent, co zarazem kochasz robić i za co ludzie zapłacą pieniądze.
Może odpowiedź wpadła Ci do głowy w trakcie czytania tego tekstu. Super!
A może patrzysz na swoje trzy listy i nie widzisz niczego co je łączy? To jest dość typowy przypadek. Ja potrzebowałem kilku miesięcy by odkryć swoją część wspólną.
Znalezienie części wspólnej to kreatywna robota. Masz do połączenia sprawy, których może nikt przed Tobą nie wiązał.
Pomóc może ktoś z boku. Pokaż kartki wybranej osobie, która może doradzić. Równie dobrze nadaje się członek rodziny, przyjaciel, jak zawodowy doradca lub coach.
Jak w końcu znajdziesz klucz do części wspólnej to może się okazać, że wytyczasz nowy szlak w biznesie, albo w nauce.
Na koniec uwaga dla nastolatków. Wykonywanie przez Was powyższego ćwiczenia może zakończyć się za dziesięć lub więcej lat. Uważam, że w Waszym wieku wystarczy ogólnie wybrać drogę życia. Moim zdaniem, w tej chwili jest Wasz czas decyzji, czy bardziej kręcą Was okolice nauk ścisłych, przyrodniczych, społecznych czy humanistycznych. Precyzyjny wybór zawodu i specjalizacji chyba najlepiej zostawić na późniejsze lata.
Jeśli zastanawiacie się kiedy jest czas precyzyjnego wyboru drogi życia to polecam świetny tekst Paula Grahama (tu jest link). Podzielam jego zdanie, że niejednokrotnie dopiero doświadczenie trzydziesto- lub czterdziestolatka pozwoli nam zdecydować co jest naszym powołaniem. Do tego czasu zdobywajmy rozmaite doświadczenia i odkrywajmy radość poznawania siebie w coraz to nowych rolach (np. zastosujcie rady z bloga Alexa – tu jest link).
(Test trzech kół został wymyślony przez kogoś innego, a ja go tutaj popularyzuję. Wiem, że pisał o nim Jim Collins. Może on jest autorem, a może też gdzieś o tym usłyszał?)
Wykonałeś test trzech kół? Jak Ci się podoba rezultat? Zachęcam Cię do napisania o tym poniżej.
Autonomia.
30/01/10
Zarządzanie nie jest naturalne.![]()
Nie mam nam myśli tego, że jest dziwaczne czy toksyczne – lecz tylko to, że nie pochodzi z natury. “Zarządzanie” nie jest drzewem, ani rzeką. Jest ono telegrafem lub radiem tranzystorowym. Ktoś je wynalazł. Zaś na przestrzeni czasu, większość wynalazków – od świeczki, poprzez maszynę tkacką do compact discu – traci swoją użyteczność.
Zarządzanie jest świetne jeśli chcesz, aby ludzie się dostosowywali – aby robili konkretne rzeczy w określony sposób. Ale robi się smrodliwe, gdy chcesz ludzkiego zaangażowania – aby ludzie myśleli w wielkiej skali, albo aby dali światu coś co brakowało, ale świat nie wiedział o tym braku. Przy kreatywnych, skomplikowanych, konceptualistycznych wyzwaniach (tzn. takich jakie większość z nas spotyka obecnie w pracy) najlepiej sprawdza się samostanowienie, o czym mówi 40 lat badań nauk behawioralnych i badań nad ludzką motywacją.
Lecz to wymaga autonomii. Mnóstwa autonomii.
Jeśli chcemy ludzkiego zaangażowania skutkującego wyrwaniem z przeciętności, to musimy się upewnić, że ludzie mają autonomię w czterech najważniejszych aspektach swojej pracy:
Zadanie – co robią
Czas – kiedy to robią
Technika – jak to robią
Zespół – z kim to robią
Po dekadzie prawdziwie spektakularnego braku osiągnięć, to czego teraz potrzebujemy to mniej zarządzania i więcej swobody – mniej jednostek jak maszyny, a więcej autonomicznych jednostek.
Powyższy tekst został napisany przez Daniela Pink’a i znalazł się w eBooku What Matters Now
(Gdy klikniejsz obrazek w powyższym tekście to zobaczysz tekst w oryginale, w czytelnej formie.)
