Co my tu mamy?
Siedem najnowszych
- Ani złotówki za programy dla ucznia.
- Płać gotówką.
- Spal swoje problemy.
- Pogoda ducha.
- Zapisz swoje marzenia.
- Cicha godzina.
- Zapoznaj się ze sobą.
Artykuły wg miesiąca
- Wrzesień 2010 (1)
- Sierpień 2010 (4)
- Lipiec 2010 (5)
- Czerwiec 2010 (4)
- Maj 2010 (4)
- Kwiecień 2010 (5)
- Marzec 2010 (4)
- Luty 2010 (4)
- Styczeń 2010 (3)
Tematy
Linki
- Ken Robinson w wykładzie o potrzebie kreatywności w szkole (PL napisy).
- Nastolatek idzie w świat – grupa na GoldenLine
- Test dominacji półkul mózgu
Google Translate
Spal swoje problemy.
20/08/10
Złość piękności szkodzi. Jeśli nosimy w sobie złość, gniewamy się na kogoś kto wyrządził nam krzywdę, udręczamy się czymś co się stało dawno temu, to sami sobie robimy krzywdę.
Nasze myśli, nasza uwaga i energia życiowa uciekają w stronę zmartwień. Zamiast rozwijać piękno swojego życia tracimy czas na rozdrapywanie ran.
Szkoda życia na takie pożeracze energii. Zamknijmy stare rozdziały, wybaczmy tym, którzy zadali nam ból i twórczo rozwijajmy swoje talenty.
Pewno łatwiej o tym powiedzieć niż to wykonać.
Myślę, że umiejętność bezwarunkowego wybaczenia i miłości są kluczem do zamknięcia starych rozdziałów. Sam przez lata nosiłem w sobie żal do nauczyciela, który mocno dał mi w kość. Po latach, na jego wspomnienie gotowały się we mnie emocje i czułem ładunek żalu. Dopiero po latach wróciłem do tej starej historii, wybaczyłem co było do wybaczenia i wielki kamień spadł mi z serca.
Do dzisiejszego artykułu zainspirowała mnie koleżanka, która w ostatnich dniach chodziła naładowana ogromnym ładunkiem żalu, poczucia niesprawiedliwości i złości do matki swojego faceta. Ta masa emocji wyraźnie ją męczyła i rozpraszała. Gdy patrzyłem na jej męczarnie to niemal fizycznie czułem jak ją to wyniszcza. Rozmawialiśmy o tym we trójkę, wraz z naszym wspólnym kolegą. Na zakończenie rzuciłem koleżance pomysł: „Po prostu ją pokochaj!” Mam nadzieję, że podziała.
Ćwiczenie: Jak sobie chcesz ułatwić zamknięcie wypalających Cię problemów to je dosłownie spal. Wypisz na kartce to co Cię męczy, potem wsadź kartę to miski lub żaroodpornego pojemnika i spal. Takie symboliczne zamknięcie spraw może pomóc w ich faktycznym załatwieniu.
Cicha godzina.
30/07/10
Posłuchaj ciszy.
Spędź godzinę sam ze sobą w ciszy.
Bez radia, muzyki, telewizora, internetu, telefonu, smsów przez 60 minut zaszyj się sam ze sobą.
Jak masz w okolicy las, park lub łąkę to może tam spędź ten czas.
Po tej cichej godzinie usiądź z kartką i długopisem. Spisz swoje odczucia i myśli, które chodziły Ci po głowie, gdy milczałeś.
Zachowaj te zapiski. Może warto jeszcze raz na nie spojrzeć za kilka dni.
Jesteś domem z czterema pokojami.
09/07/10
“Jest takie indyjskie powiedzenie lub maksyma, o tym, że każdy jest domem z czterema pokojami: fizycznym, umysłowym, emocjonalnym i duchowym. W większości mamy tendencję, by spędzać większość czasu w jednym pokoju, lecz jeśli nie wejdziemy codziennie do każdego pokoju, choćby po to by go przewietrzyć, to nie jesteśmy w pełni osobą.” Rumer Godden. Dom z czterema pokojami.
Wygląda na to, że dostaliśmy do ciągłego rozwijania sprawności naszego ciała, umysłu, relacji z otoczeniem i szukania sensu życia. Ktoś twierdzi, że najważniejsze jest zdrowie, bo ono daje siły, by pogodnie żyć. Czasem słyszymy też, że nauka jest najważniejsza, bo jest kluczem do wiedzy. Inni są zdania, że dobrzy przyjaciele są najważniejsi na świecie. Coraz częściej słychać też, iż pielęgnowanie swojej duchowości jest jedynym sposobem na dobre życie.
Każdy ma swój ulubiony “pokój”. Czasem trudno pamiętać o tym, by ruszyć się ze swojego ulubionego miejsca i rzucić okiem co słychać w pozostałych “pokojach”. Gdy wpadam w wir czytania, to bywa, że tracę rachubę czasu. Lecz przynajmniej w chwili, gdy sięgam po coś do zjedzenia staram się myśleć co w siebie pakuję. Jak bardzo bym nie utknął nad swoimi lekturami, to staram się pamiętać, żeby zawsze mieć czas dla przyjaciół. Nim zakończę dzień chwila medytacji ma znaleźć swoje miejsce, nim pójdę spać. To tylko przykłady. Oczywiście każdy ma “pokoje” inaczej urządzone. Zresztą przez całe życie przemeblowujemy te nasze “pokoje”.
Myślę, że największym wyzwaniem tej historii z życiowymi pokojami jest pamiętanie o ich codziennym wietrzeniu. “Pokoje” doczekały się nawet poważnych opracowań, a mój ulubiony Stephen Covey propaguje kalendarze, gdzie na każdy tydzień wpisuje się po jednym dużym zadaniu z każdego pokoju. Covey nazywa to “ostrzeniem piły”. Zaś jedna znajoma robi sobie co tydzień odręczną zakładkę do książki lub terminarza, gdzie wypisuje po jednej rzeczy, którą zrobi dla ciała, umysłu, emocji i ducha. Na tej samej zakładce wypisuje też inne ważne zadania na nadchodzący tydzień.
Ćwiczenie: Zrób sobie na ten tydzień zakładkę do książki. Możesz po prostu poskładać w pasek kartkę A4. Napisz na niej: “zdrowie” i tuż pod tym napisz co zrobisz w tym tygodniu dla zdrowia; poniżej napisz “umysł” i co zrobisz, aby rozwinąć swój mózg; poniżej “emocje” i jedną rzecz ze sfery relacji z innymi, która rozwinie w tym tygodniu Twoją emocjonalność; dalej “duch” i to co zrobisz dla swojego rozwoju duchowego.
________________________________________________________________________
Oryginalne brzmienie cytatu Rumer Godden: “There is an Indian proverb or axiom that says that everyone is a house with four rooms, a physical, a mental, an emotional, and a spiritual. Most of us tend to live in one room most of the time but, unless we go into every room every day, even if only to keep it aired, we are not a complete person.”
Rumer Godden. A House with Four Rooms
Obrazek w tekście pochodzi od: Fe 108Aums
Zaczynasz grać w okropną grę komputerową. Ludzie się tam mordują, jest masa przemocy. Grasz dalej i dalej. Spędzasz nad tym dziesiątki godzin. Masz w tej grze coraz lepsze wyniki, jesteś skuteczny w zabijaniu. Potem przychodzą do Ciebie naukowcy zajmujący się mózgiem i mówią, że jesteś bardzo interesującym przypadkiem. Po prześwietleniu Twojej głowy widać masę połączeń przypominających mózgi płatnych morderców.
Powyższy paragraf to nie fragment powieści science fiction, lecz wieści jakie przynoszą najnowsze badania nad ludzkim mózgiem. Coraz częściej wpadają w moje ręce publikacje na temat neruplastyczności (Neuroplasticity). Upraszczając temat można powiedzieć, że co czym karmimy mózg (tj. zajęcia, zainteresowania, myśli, obrazy itd.) zmienia nasz mózg. Naukowcy podekscytowani tematem zabrali się do badania mózgów – począwszy od londyńskich taksówkarzy, aż po mnichów buddyjskich. Wyniki układają się w spójną całość: połączenia mózgowe zmieniają się w wyniku tego co robimy. Czyli jeśli chcesz mieć mózg, który niezawodnie pomoże Ci budować szczęśliwe życie to dbaj o to co oglądasz, czego słuchasz, w jakie gry grasz, jakie książki czytasz.
W tytule napisałem “wyłącz strzelanki”. Oczywiście jest to rada dla tych, którzy marzą o harmonijnym życiu, którzy chcą osiągać sukcesy w oparciu o pełną zaufania i wsparcia współpracę z innymi ludźmi.
Zatem szczęśliwe życie i radość realizowania swojego powołania osiągną tylko ci, których mózg będzie w dobrej formie. Ma to mało wspólnego z ilorazem inteligencji czy pojemnością pamięci. Chodzi o to by mieć mózg, który karmiony dobrymi treściami rozrasta się w sprawny organ do bycia wśród ludzi i z ludźmi. Taki mózg współdziała z umysłem i pomaga nam budować i utrzymywać dobre relacje z innymi.
Jak dobrze “dokarmiać” mózg? Jest masa prostych sposobów. Czasem wystarczy pójść na spacer do parku, zamknąć oczy i wsłuchać się w głosy ptaków. Niektórzy lubią przeczytać i zamyśleć się nad pięknym wierszem. Inni karmią mózgi muzyką, medytacją, serdecznym śmiechem, ciepłymi myślami wysyłanymi do innych osób, dobrymi spotkaniami, ładnymi filmami itd.
Jako ćwiczenie zrób sobie jeden dzień, na przykład jutro (od pobudki do nocy), świadomego “odżywiania mózgu”. Przez cały dzień zwracaj uwagę na to co dociera do Twojego mózgu. Jakie informacje? Jakie obrazy? Jakie myśli? Jak masz ochotę to notuj te “posiłki”, a przed zaśnięciem przeczytaj swoje notatki i zastanów się przez chwilę co Twój mózg “zjadł” w ciągu całego, długiego dnia.
Zważać na innych – jak być lubianym?
26/02/10
Wyobraź sobie, że wszystko co mówisz o innych osobach jest przez nich słyszane. Koleżanka słyszy co o niej mówisz do swojej przyjaciółki. To samo z osobami z rodziny, jak i z zupełnie obcymi ludźmi. Dasz radę przeżyć w takim świecie?
Wiem, że można tak żyć. Co więcej, takie podejście zdziała cuda w Twoich relacjach z ludźmi.
Chyba każdemu z nas zależy, aby inni darzyli nas zaufaniem i liczyli się z naszym zdaniem. Niektórym dobre stosunki z ludźmi przychodzą łatwo, wygląda jakby działo się to automatycznie. Inni, nim zyskają przyjaźń, potrzebują wyplenić ze swojego repertuaru zachowań takie zwyczaje, które odstraszają ludzi. Jednym ze skutecznych niszczycieli naszych zdolności społecznych jest obgadywanie innych za plecami.
Jakże częstym i fajnym zajęciem jest rozmawianie o innych ludziach, o tym co im się przydarzyło, co sądzimy o ich zachowaniu i jak to wpłynęło na nasze życie. Jak dobrze było by mówić tylko to co będziemy mieli odwagę powiedzieć w twarz.
Kiedyś wieczorem zostałem w biurze. Miałem do dokończenia jakiś dokument, nad którym łatwiej było się skupić w ciszy. Na prawie pustym piętrze pracowało jeszcze kilku kolegów. Nawiązała się rozmowa, zeszliśmy na temat naszej przełożonej i daliśmy upust frustracji w mocno złośliwych komentarzach. Po chwili, gdy wyszedłem na korytarz, zobaczyłem, że w sąsiednim pomieszczeniu była nasza szefowa – wróciła się do biura, bo chyba czegoś zapomniała. Drzwi były otwarte, trudno powiedzieć jak długo była świadkiem naszej rozmowy. To było jak zimny prysznic. Sytuacja nie miała dalszego ciągu, ale otrzeźwiła mnie. Wciąż bywam krytyczny i radykalny w swoich wypowiedziach, ale bardzo często, gdy mówię, mam w tyle głowy przypominacz, aby tylko tyle powiedzieć ile chciałbym w bezpośredniej rozmowie z tą osobą.
Dlaczego zakładanie, że inni słyszą co mówimy ma być lekarstwem na relacje z otoczeniem? Bo taka psychozabawa mocno stabilizuje nasze emocje. Jesteśmy cały czas w jednej i tej samej roli. Głosimy swoje sądy z przekonaniem i jesteśmy gotowi brać za nie odpowiedzialność. To ćwiczenie służy przede wszystkim nam samym, bo pomaga pewniej czuć się w swojej skórze. Miłym efektem ubocznym będzie to, że inni chętniej zadają się z osobą, która nie obgaduje. Bo jeśli nie obgadujesz innych przy mnie, to pewno mnie też nie obgadujesz za plecami.
Zatem chcesz być lubiana – zważaj na to jak mówisz o innych.
(Inspiracją do tego tego tekstu było zdanie Stephen’a Covey’a: “For the heart – assume everything you say about another, they can overhear; now speak accordingly.”)
Postaraj się przeżyć jeden dzień myśląc, że inni słyszą co o nich mówisz. Pod koniec dnia podsumuj go. Jak Ci poszło? Jak się czujesz?
