Co my tu mamy?
Siedem najnowszych
- Nie nazywajmy złymi przeżyć trudnych.
- Nie wiem czego chcę, brak mi piątej klepki i mam przewrócone w głowie.
- Kto by umiejętnie kierował tylko samym sobą, ten też spełniłby swe zadanie.
- Bliski mu pies i ptak, równy motyl i kwiat, w kamyku i muszelce odnajduje brata.
- Podczas głosowania i wyborów pan Fulton czytywał dwie gazety, żeby lepiej wiedzieć, na kogo głosować.
- Ale od nas zależy, żeby w szkole lubieć się, poznać się i pomagać sobie wzajemnie.
- Edukacja umierania.
Najnowsze komentarze
- Bernard o Zaadoptuj dom dziecka.
- Joanna o Zaadoptuj dom dziecka.
- Rita o Zaadoptuj dom dziecka.
- przemlo o Test trzech kół – czyli co robić w życiu?
- Rita o Świat męski, świat żeński.
- Rita o Psychologiczna mapa rozwoju człowieka.
- Aneta Babiuk-Massalska o Mózg i serce nie stanowią dwóch odrębnych pudeł, worków czy magazynów…
Artykuły wg miesiąca
- Luty 2012 (2)
- Styczeń 2012 (4)
- Sierpień 2011 (1)
- Lipiec 2011 (1)
- Maj 2011 (1)
- Kwiecień 2011 (1)
- Marzec 2011 (1)
- Luty 2011 (1)
- Styczeń 2011 (1)
- Grudzień 2010 (1)
- Listopad 2010 (1)
- Październik 2010 (3)
- Wrzesień 2010 (4)
- Sierpień 2010 (4)
- Lipiec 2010 (5)
- Czerwiec 2010 (4)
- Maj 2010 (4)
- Kwiecień 2010 (5)
- Marzec 2010 (4)
- Luty 2010 (4)
- Styczeń 2010 (3)
Tematy
Linki
- FranklinCovey Edukacja na FB
- Ken Robinson w wykładzie o potrzebie kreatywności w szkole (PL napisy).
- Test dominacji półkul mózgu
Google Translate
Umiejętność jedzenia pałeczkami oraz znajomość przynajmniej podstawowych zwrotów po chińsku – warto je opanować z myślą o biznesie w przyszłej dekadzie.
Jeśli chcesz robić z pasją to co jest Twoim powołaniem i wybiegniesz w marzeniach do roku 2020 to najprawdopodobniej zobaczysz się w towarzystwie międzynarodowym.
Polska jest i będzie dla większości z nas (tzn. dla osób aktywnych) bazą do pracy globalnej. Każda droga kariery wpada w ocean globalności. Wydaje się to oczywiste, gdy idziesz do pracy w międzynarodowej korporacji. Lecz okazuje się, że także polski nauczyciel, urzędnik, lekarz, właściciel zakładu produkcyjnego, muzyk, dziennikarz czy informatyk to zawody międzynarodowe. Świat jest tak niesamowicie powiązany, że każdy kto chce być najlepszy w tym co robi potrzebuje coraz bardziej korzystać z wiedzy zagranicznej. Co więcej bycie najlepszym też staje się światowe. To co robisz ma wpływ na Twoją wioskę, a jednocześnie na rozwój na innym krańcu świata.
Dotychczas międzynarodowość oznaczała amerykańskość i język angielski. Korzystaliśmy z amerykańskich urządzeń, bawiliśmy się przy ich rozrywce, byliśmy manipulowani przez ich model mediów, porozumiewaliśmy się ich językiem, robiliśmy interesy wg ich wzorców itp.
Teraz świat idzie na wschód. Myślę, że coraz bardziej w biznesie, kulturze, medycynie, żywieniu czy rozrywce będziemy widzieć wpływy azjatyckie. Międzynarodowość następnych dekad będzie w dużej mierze chińska.
Młodzież w innych krajach Europy coraz częściej uczy się języka Chińczyków. Może wkrótce do polskich szkół zawita język mandaryński.
Zamiast czekać na przebudzenie systemu edukacyjnego sami weźmy się do roboty. Im lepiej poznamy kulturę i język Chin tym pełniej wykorzystamy szansę współpracy z nimi w roku 2020.
Leniwi powiedzą, że kontakty z Chinami można utrzymywać po angielsku. To prawda, ale tylko znajomość lokalnego języka pozwala na pełną współpracę.
Co z tym zrobić? Jeśli znasz już język angielski i zastanawiasz się jaki dodatkowy język wybrać to radzę, abyś pomyślała o rozpoczęciu kursu języka mandaryńskiego. (Już jest w Polsce coraz więcej chińskich nauczycieli, podręczników i kursów.)
W czasie, gdy dzisiejsi gimnazjaliści skończą studia i pójdą do pierwszej pracy to raczej nie zobaczą na biurku czekającego na nich komputera. Zamiast tego zostaną wpuszczeni do chmury.
Chmura, czyli cloud computing to praca w internecie. Twój komputer jest przeglądarką. Reszta jest gdzieś w internetowej chmurze. Moim zdaniem za kilka lat w dużych firmach (a potem w innych) praca będzie oparta o chmury.
W pewnym sensie już dzisiaj można tak działać. Oto przykład sprzed kilku dni.
Leciałem do Lublany zrobić szkolenie z systemu komputerowego. Zwykle podróżuję ze swoim laptopem. Tym razem zapomniałem go zabrać z biura. Pożyczyłem od żony jej netbook ‘a. Nie było na nim niczego mojego, a mimo to miałem wszystko co potrzebne w Lublanie. Zrobiłem szkolenie, a w przerwach prowadziłem inny projekt – dokumentację do szkolenia miałem na korporacyjnym portalu, a powerpointową prezentację w emailach. Zresztą emaile trzymam na kilku gigabajtach firmowego serwera i korzystam z nich wyłącznie przez klienta sieciowego Zimbra.
Wizjonerzy technologiczni wróżą nam przyszłość w komputerowej chmurze.
Wszelkie nasze elektroniczne sprawy będą ulokowane gdzieś w odległym miejscu. Dokumenty, listy, zdjęcia, filmy czy książki będą spoczywać w chmurze. Będziemy z nich korzystać na dowolnym urządzeniu podpiętym do globalnej sieci. Zaś przyjmując pracownika wręczymy mu informację o sposobie dostępu do jego obłoczka w firmowej chmurze i pokażemy miejsce, na którym danego dnia usiądzie. Nie będzie własnych komputerów, instalacji, ani konfiguracji konta pocztowego, czy programów biurowych.
Jeśli chcesz poczytać więcej o chmurze to polecam przystępny artykuł Wojciecha Mroczka pt. “Twoje dane w chmurze – czym jest cloud computing”
Ćwiczenie: Jeśli masz ochotę zobaczyć jak wygląda praca w chmurze to radzę Ci zaprzyjaźnić się z produktami firmy Google. Sposób obsługi Gmail czy Google Docs wydają się próbką tego co za kilka lat będzie firmową codziennością.
Uważam, że umiejętności mówienia, wygłaszania przemówień, opowiadania historii i prezentowania pomysłów są bardzo ważne. Dzielę się z Wami swoim doświadczeniem o tym co uważam za najważniejsze w dobrej prezentacji.
Nim otworzysz usta pomyśl co chcesz powiedzieć, a potem powiedz to tak:
1. Najpierw powiedz o czym będziesz mówił.
2. Potem powiedz co masz do powiedzenia.
3. Na zakończenie powiedz o czym mówiłeś.
Z mojego doświadczenia wynika, że taki schemat pasuje do każdej prezentacji. Zarówno jednominutowej jak i godzinnej.
Umiejętność dobrego przedstawienia swojego pomysłu jest bardzo ważna, ale wymaga doświadczenia i praktyki. Będziesz ich potrzebował jak przyjdzie Ci wygłosić przemówienie na międzynarodowym zebraniu, na które zostaniesz niespodziewanie zaproszony. Doświadczenie i praktyka przydadzą się też jak poproszą Cię o podsumowanie projektu nad którym pracujesz.
W takiej nagłej sytuacji nie będziesz miał czasu na zmaganie się ze sztuką prezentacji, bo wpadniesz w pęd przygotowywania slajdów, dobierania słów itd.
Dlatego ucz się wystąpień publicznych od za raz. Te umiejętności zawsze miej przy sobie, niech będą gotowe do niespodziewanego użycia.
Podsumowując ten temat: każdą wypowiedź rozbij na trzy części: 1. “Opowiem Wam o…” 2. “Przejdźmy do szczegółów…” 3. “Jak przed chwilą słyszeliście…”
Ćwiczenie: Okazje do ćwiczeń masz każdego tygodnia. Jesteś w szkole i masz coś opowiedzieć przed całą grupą? Niech Twoja opowieść ma doskonałą formę. Masz coś przedstawić rodzinie (np. propozycję wakacji lub opowieść z wycieczki)? Zrób to wg trzech punktów, które podałem w tym tekście.
Jak jest Twoja supermoc? Co jest takiego co potrafisz robić naprawdę super?
Posłuchajcie tej opowieści:
Jak byłem dzieciakiem to uwielbiałem Legion Superbohaterów oraz Ligę Sprawiedliwych. Były to komiksy biedujących pisarzy komiksów, z zabawnymi i trochę głupawymi opowieściami, w których spotykała się cała paczka superbohaterów, żeby przesiadywać w klubie, a potem wspólnie rozwalać jakieś potwory, których pojedynczy superbohater sam by nigdy nie pokonał.
Natomiast, gdzieś na początku większości tych komiksów była scena, gdzie obcy spotyka ekipę. Nieuchronnie bohaterowie się przedstawiają. Oczywiście Batmat czy Superman nie potrzebowali przedstawiania, ale pomniejsi bohaterowie musieli zaistnieć i opisać swoje supermoce.
“Jestem Osa, potrafię skurczyć się do kilku centymetrów, latać przy pomocy owadzich skrzydeł i strzelać strumieniami energii.”
Jacyś szykowni marketerzy mogliby to nazwać stwierdzeniem pozycjonującym lub wyjątkowym atutem handlowym. Oczywiście to nie to. Tu chodzi o supermoc.
Gdy spotykasz kogoś nowego to potrzebujesz mieć supermoc. Jak nie masz to jesteś tylko jeszcze jednym uściskiem dłoni. Nie chodzi o nagabywanie lub szczególne napieranie. Tu chodzi o uczynienie powitania wyrazistym.
Jeśli nie znasz swojej supermocy to ja nie wiem jak możesz mi pomóc (albo jak ja mogę Tobie pomóc).
Gdy opowiadam ludziom historię o supermocy to wydaje się, że łapią o co chodzi. Lecz jak potem pytam o ich supermoc, to przywołują coś co mogło by być mocą, ale nie jest w istocie super. To taki rodzaj średniej mocy. “Jestem miły i usłużny” – bo tego nas uczono. Wybaczcie, to jest dobre, ale nie jest super.
Jeśli chcesz być filarem to moc jaką kładziesz na stole musi być bardzo trudna do zastąpienia. Bądź śmielszy i myśl o czymś większym. Nic Cię nie powstrzymuje.
To są słowa Seth’a Godin z wydanej w tym roku książki “Linchpin: are you indispensable?” (“Linchpin [zawleczka/filar]: czy jesteś niezbędny?”)
Jako zadanie proponuję: pomyśl o sobie jako o obcym na spotkaniu superbohaterów i powiedz jaka jest Twoja supermoc. Nie rozwinąłeś jeszcze supermocy? To wybierz co będzie Twoją supermocą, czymś super co będziesz dawał innym. Szlifuj to, szlifuj to i cały czas szlifuj – musisz to mieć w o niebo lepszym stanie niż dzisiaj.
Raz na jakiś czas słyszymy muzyka, który jest doskonały w tym jak gra. Czasem wpada nam w ręce książka, która jest perfekcyjnie napisana. Ktoś inny wydaje się błyszczeć w dziedzinie kosmologii. Inny jest mistrzem w swojej dyscyplinie sportowej. Podobno takie wyniki osiągnęli po przekroczeniu 10′000 godzin ćwiczeń.
Słyszałem stwierdzenie, że kluczem do sukcesu w czymkolwiek jest spędzenie nad tym około 10′000 godzin. Ktoś inny powiedział, że bycie najlepszym wymaga 10 lat intensywnych ćwiczeń.
Licytacja godzin i lat ma mniejsze znaczenie. Najważniejsze, że bycie na szczycie swoich możliwości wymaga pracy. Ogromnej pracy.
Jeśli masz pasję, której poświecisz dwie godziny każdego dnia to granicę 10′000 godzin przekroczysz po… 13 latach. Może jest coś nad czym ślęczysz po 30 godzin tygodniowo? Wtedy już po sześciu latach osiągniesz 10′000 godzin. Oczywiście już wcześniej będziesz dobra, może nawet bardzo dobra w swojej dziedzinie, a Twój talent będzie Cię wyróżniał z otoczenia. Być bardzo dobrym to za mało. Cierpliwie ćwicz, Twój talent wymaga wylania dużo potu. Przed Tobą droga do doskonałości.
Jak masz pomysł w czym chcesz być najlepsza to możesz to osiągnąć! Ważna jest wytrwałość i cierpliwość.
(zainteresowanych szczegółami odsyłam do Googli i następujących nazwisk: Anders Ericsson, Herbert Simon, Geoff Colvin, Malcolm Gladwell)
Proponuję Ci proste zadanie: pomyśl o swoim hobby, z grubsza policz ile czasu zajmuje Ci ono każdego tygodnia; sięgnij po kalkulator i podziel 10′000 przez te godziny. Teraz wiesz po ilu tygodniach będziesz mistrzem w swej dziedzinie. (Przykład: jeśli dopiero zaczynam pisać pierwszy w życiu artykuł i będę pisał przez 10 godzin tygodniowo, zatem 10′000/10=1′000; czyli po 1′000 tygodni [tj. po 19 latach!] będę miał mistrzowski styl pisania.)
Mindmapy – jak notować z sensem?
12/02/10
Masz masę dobrych pomysłów, ale jak zaczynasz wypisywać je na kartce papieru to gubisz wątek. Męczysz się, a kolejne zdanie trudno zacząć, bo myśl właśnie uciekła. Jak idziesz na spotkanie lub wykład to robisz notatki, a gdy sięgasz po nie w przyszłości to masz problemy z połączeniem tekstu w sensowną całość.
Jeśli powyższe zdania są o Tobie to ten tekst może Ci ułatwić życie.
Proponuję, abyś rysował mindmap’y (czyli mapy myśli). Porzuć zapisywanie słów linijka po linijce na kartce w linie. Skorzystaj z czystych kartek i kolorowych pisaków. Twoje notatki będą wyglądać jak barwne drzewka z konarami o różnej grubości.
Tony Buzan opracował taki sposób zapisywania myśli i nazwał go Mind Maps. Jeśli znasz język angielski to posłuchaj co Buzan mówi o swoim wynalazku (tutaj jest link do filmu na YouTube).
Ja podzielę się moim doświadczeniem. Od paru lat mindmapuję.
Zabieram się za takie rozpisywanie pomysłów, gdy dostaję do zaplanowania projekt biznesowy lub interfejs użytkownika oprogramowania.
Na środku kartki rysuję obrazek kojarzący się z tematem, nad którym właśnie pracuję. Do głowy wpada mi masa pomysłów z różnych kawałków przedsięwzięcia. Każdy z nich znajduje swoje miejsce na przestrzeni kartki.
Mindmap’y opanowały, poza pracami koncepcyjnymi, także moje notatki z rozmów telefonicznych, negocjacji i wykładów. W takich szybkich, dynamicznych sytuacjach zwykle sięgam po ołówek lub długopis. Wtedy mindmap’y są szare, ale wciąż bardzo mi pomagają.
Mindmapy opierają się na założeniu aktywizacji obydwu półkul mózgowych. Lewa (tekstowa) jest dopełniana prawą (obrazkową i graficzną).
Dobre rezultaty daje przestrzeganie poniżej listy zaleceń:
1. zacznij od środka białej kartki ułożonej poziomo,
2. narysuj obrazek na środku,
3. używaj kolorów,
4. łącz główne gałęzie z obrazkiem na środku,
5. niech linie będą zakrzywione,
6. na każdej linii tylko jedno słowo,
7. używaj znaków graficznych i obrazków.
Próbowałeś robić notatki jako mindmap’y? Jakie są Twoje wrażenia? Napisz co sądzisz o MindMaps?
![]()
Co robić w życiu? Na egzaminie z sensu życia, każdy z nas dostaje to samo pytanie. Jeśli masz naście lat to możesz z tym pytaniem pójść do swoich rodziców. Jak mają zwyczaj szczerze odpowiadać to mogą Cię wbić w ziemię tym, że sami nie wiedzą czy to co robią ma sens. Skąd mają wiedzieć co Ty masz robić?!
No właśnie. Może czytasz ten tekst, a masz czterdzieści lat i znowu zderzyłeś się z pytaniem co robić w życiu? Odpada Ci zawracanie głowy rodzicom i od razu zrób to co radzę poniżej.

Zastanów się i wypisz to w czym możesz być bardzo dobry. Myśl tak intensywnie, aż dojdziesz do rzeczy, w których możesz być najlepszy na świecie.
Potem sięgnij po drugą kartkę i wypisz to co jest Twoją pasją. Wyliczaj co to uwielbiasz robić, to co mógłbyś robić w każdej wolnej chwili. Zajęcia, które sprawiają Ci taką radość, że zapominasz dla nich o spaniu i jedzeniu.
Po zamknięciu tej listy, kolej na trzecią, ostatnią. Wypisz za jakie Twoje umiejętności ludzie są gotowi zapłacić. Wyliczaj wszystko co da się przekuć na pieniądze.
Teraz ostatnia prosta (choć może być trudna): znajdź część wspólną trzech grup, które właśnie wypisałeś.
Twoją drogą jest to do czego masz talent, co zarazem kochasz robić i za co ludzie zapłacą pieniądze.
Może odpowiedź wpadła Ci do głowy w trakcie czytania tego tekstu. Super!
A może patrzysz na swoje trzy listy i nie widzisz niczego co je łączy? To jest dość typowy przypadek. Ja potrzebowałem kilku miesięcy by odkryć swoją część wspólną.
Znalezienie części wspólnej to kreatywna robota. Masz do połączenia sprawy, których może nikt przed Tobą nie wiązał.
Pomóc może ktoś z boku. Pokaż kartki wybranej osobie, która może doradzić. Równie dobrze nadaje się członek rodziny, przyjaciel, jak zawodowy doradca lub coach.
Jak w końcu znajdziesz klucz do części wspólnej to może się okazać, że wytyczasz nowy szlak w biznesie, albo w nauce.
Na koniec uwaga dla nastolatków. Wykonywanie przez Was powyższego ćwiczenia może zakończyć się za dziesięć lub więcej lat. Uważam, że w Waszym wieku wystarczy ogólnie wybrać drogę życia. Moim zdaniem, w tej chwili jest Wasz czas decyzji, czy bardziej kręcą Was okolice nauk ścisłych, przyrodniczych, społecznych czy humanistycznych. Precyzyjny wybór zawodu i specjalizacji chyba najlepiej zostawić na późniejsze lata.
Jeśli zastanawiacie się kiedy jest czas precyzyjnego wyboru drogi życia to polecam świetny tekst Paula Grahama (tu jest link). Podzielam jego zdanie, że niejednokrotnie dopiero doświadczenie trzydziesto- lub czterdziestolatka pozwoli nam zdecydować co jest naszym powołaniem. Do tego czasu zdobywajmy rozmaite doświadczenia i odkrywajmy radość poznawania siebie w coraz to nowych rolach (np. zastosujcie rady z bloga Alexa – tu jest link).
(Test trzech kół został wymyślony przez kogoś innego, a ja go tutaj popularyzuję. Wiem, że pisał o nim Jim Collins. Może on jest autorem, a może też gdzieś o tym usłyszał?)
Wykonałeś test trzech kół? Jak Ci się podoba rezultat? Zachęcam Cię do napisania o tym poniżej.
Jak robić to co kochasz?
22/01/10
Znalazłem w sieci inspirujący artykuł Paula Grahama pt. “How to Do What You Love” (“Jak robić to co kochasz.”): www.paulgraham.com/love.html
Znających język angielski zachęcam do lektury tekstu w oryginale. Dla osób, które potrzebują polskiej wersji opublikuję poniżej około jednej piątej tekstu we własnym tłumaczeniu. (Podkreślenia w tekście pochodzą ode mnie.)
JAK ROBIĆ TO CO KOCHASZ
Styczeń 2006
Aby robić coś dobrze musisz to lubić. Nie jest to szczególnie odkrywczy pomysł. Zamknijmy go czterema słowami: “Rób to co kochasz.” Nie wystarczy tylko o tym powiedzieć. Robienie tego co kochasz jest skomplikowane.Taki pomysł jest obcy temu czego większość z nas uczyła się w dzieciństwie. [...]
Szczególnie wszyscy nauczyciele zdawali się bezwarunkowo wierzyć, że praca to nie zabawa. Nie ma w tym nic dziwnego: dla większości z nich praca nie była zabawna. Dlaczego mieliśmy wkuwać nazwy stolic poszczególnych stanów zamiast grać w dwa ognie? Z tego samego powodu, dla którego oni musieli pilnować zgrai dzieciaków zamiast wylegiwać się na plaży. Po prostu nie możesz robić tego co chcesz. [...]
Pewnego razu, gdy miałem 9 lub 10 lat, ojciec powiedział, że jak dorosnę mogę być kimkolwiek chcę, pod warunkiem, iż będzie mi to sprawiało przyjemność. Dokładnie pamiętam, bo wydawało się to zupełnie nienormalne. Tak jakbym usłyszał, że mam używać suchej wody. Jakkolwiek rozumiałem jego słowa, nie docierało do mnie, iż chodziło mu o to, że praca może dosłownie dawać frajdę – frajdę jak podczas zabawy.[...]
Nim większość dzieciaków osiągnęła wiek, gdy mogła pomyśleć co chciałaby robić, już była solidnie zbałamucona co do pomysłu miłości do swojej pracy. Szkoła nauczyła ich uznawać pracę za nieprzyjemny obowiązek. Mówi się, że posada jest nawet bardziej uciążliwa niż szkoła. Mimo to wszyscy dorośli przyznają, że lubią to co robią. Nie możesz mieć pretensji do dzieci, które myślą sobie: “Nie jestem taki jak ci ludzie; nie pasuję do tego świata.”
Faktycznie przekazano im trzy kłamstwa: sprawy, o których ich w szkole nauczano jako o pracy nie są faktyczną pracą; dorosła praca nie (zawsze) jest gorsza od szkoły; zaś wielu dorosłych z najbliższego otoczenia kłamie, gdy opowiadają, że lubią to co robią. [...]
Jak bardzo powinieneś lubić to co robisz? Jeśli się o tym nie przekonasz, nie będziesz wiedział kiedy zakończyć swoje poszukiwania. I jeśli, jak większość ludzi, nie docenisz wagi poszukiwania tego co lubisz, będziesz miał tendencję, aby zakończyć poszukiwania zbyt wcześnie. Skończy się na tym, że będziesz robił to co wybrali dla ciebie rodzice, co dyktowała ci chęć zarobienia pieniędzy, czy też zdobycia uznania – lub po prostu poddasz się sile bezwładności. [...]
Myślę, że dla bycia szczęśliwym musisz robić coś co nie tylko daje ci frajdę, ale coś co podziwiasz. Musisz być w stanie koniec końców stwierdzić “Łoł, to jest całkiem niezłe.” To nie znaczy, że masz coś wyprodukować. Jeśli nauczysz się latać lotnią, lub płynnie mówić w obcym języku, to już będzie – przynajmniej na jakiś czas – wystarczające byś powiedział “Łoł, to jest całkiem niezłe.” Musi być jakiś sprawdzian, weryfikacja. [...]
Myślę, że najlepszym sprawdzianem jest ten jakiego nauczył mnie Gino Lee: spróbować zrobić to co sprawi, że twoi przyjaciele powiedzą “łoł”. Lecz to raczej poprawnie nie zadziała nim ukończysz 22 lata – bowiem większość ludzi nie ma wcześniej wystarczającej grupy przyjaciół.[...]
Podczas projektowania życia, tak jak przy wszelkich innych projektach, osiągniesz lepsze wyniki, gdy użyjesz elastycznych materiałów. Zatem dopóki nie będziesz względnie pewien co chcesz robić, twoją najlepszą opcją może być wybór pracy, która może stać się pracą organiczną [tj. taką gdzie stopniowo będziesz poświęcał coraz więcej czasu temu w czym jesteś wybitny] lub która stanie się podwójną karierą [tj. popracujesz nad rzeczami, których nie lubisz, aby zarobić na te, które lubisz]. To była pewnie jedna z przyczyn, dla których wybrałem komputery. W tej dziedzinie możesz zostać profesorem, lub możesz zarobić spore pieniądze, albo przekształcić to w rozmaite inne zajęcia.
Mądrze też, aby wcześnie szukać posad, które umożliwią ci robienie różnych rzeczy, bo wtedy szybciej poznasz na czym polegają rozmaite prace. W przeciwieństwie do tego, wybór podwójnej kariery w swoim ekstremalnym wydaniu jest niebezpieczny, bo znikomie uczy cię tego co lubisz. Jeśli ciężko pracujesz przez dziesięć lat jako trader obligacji, myśląc, że rzucisz tą robotę i będziesz pisał powieści, gdy zarobisz dość pieniędzy, to co się stanie jak już odejdziesz z pracy i odkryjesz, że tak naprawdę to nie lubisz pisać powieści? [...]
Którąkolwiek drogę wybierasz, oczekuj szamotania. Znalezienie pracy, którą kochasz jest bardzo trudne. Większości ludzi się to nie udaje. Nawet jeśli to osiągniesz, jest rzadkością swoboda robienia tego co chcesz nim osiągniesz trzydziestkę lub czterdziestkę . Lecz jeśli masz na oku swój cel to masz większe szanse by tam dotrzeć. Jeśli wiesz, że możesz kochać pracę to jesteś na ostatniej prostej, a jeśli wiesz jaką pracę kochasz to już jesteś praktycznie u celu.
