Tweeter button
Facebook button
Technorati button
Linkedin button

Do napisania wypracowania lub opisania projektu możesz użyć OpenOffice.org Writer. Slajdy z prezentacją zrobisz z OpenOffice.org Impress. Są to darmowe programy doskonale zastępujące kosztowne komercyjne produkty.

OpenOffice jest dobrze znany wielu osobom. Na przykład, na naszych domowych pecetach korzystamy wyłącznie z tego pakietu biurowego. Piszę o tym, bo w szkołach wciąż zdarzają się pomysły, aby wymagać od uczniów kupowania Microsoft Office. Zatem tutaj zwracam się szczególnie do nauczycieli: pozwólcie uczniom korzystać z dobrego darmowego oprogramowania. Prezentacje i dokumenty przygotowane w OpenOffice będą równie wartościowe jak te zrobione płatnymi narzędziami.

Przy okazji rada dla tych, którzy potrzebują czegoś co uwolni ich od opłat licencyjnych za Windowsy. Polecam Linux Ubuntu. Ostatnie wersje tego bezpłatnego systemu są tak przejrzyste, że korzystają z niego nawet Ci z naszych domowników, którzy o komputerach mają bardzo nikłe pojęcie.

Zresztą pakiet OpenOffice, czy przeglądarka internetowa Firefox działają równie dobrze pod Windows, jak pod Ubuntu.

Do szkoły i do pracy potrzebujemy komputerów. Mieszkamy w kraju, gdzie większość rodzin żyje skromnie. Zatem pamiętajmy, że kupowanie drogich programów komputerowych ma dobrą i legalną alternatywę.

OpenOffice i Linux Ubuntu można pobrać z polskojęzycznych stron: http://openoffice.pl oraz http://ubuntu.pl/

Pogoda ducha.

13/08/10

Boże, obdarz mnie pogodą ducha
Abym zaakceptował to czego nie mogę zmienić;
Odwagą, abym zmieniał to co mogę zmienić;
I mądrością, abym wiedział jak odróżnić jedno od drugiego.

Może w powyższych słowach jest klucz do życiowej harmonii i skuteczności w zmienianiu świata?
Gdy pogodnie i z dystansem podejdę do tego na co nie warto się porywać, to swoją energię skupię tam, gdzie wiele zdziałam.
Jedna pułapka tkwi w zbyt łatwym rezygnowaniu z ambitnych zadań w przekonaniu, że nas przerastają. Inny potrzask to odważne porywanie się na akcje, które pochłoną nasze życie, a niczego nie zmienią.
Niezbędny bywa wtedy zdrowy rozsądek i dobra ocena sytuacji. Życiowa mądrość jest kompasem, który na mapie życia odróżnia ślepe uliczki od dobrych dróg budowania lepszego świata.

________________________________________________________________________

Tekst, który zacytowałem na wstępie jest znany po angielsku jako “Serenity Prayer”, czyli “Modlitwa o pogodność” lub może “Modlitwa pogody ducha”. Myślę, że pogoda ducha, z odwagą i mądrością to dobrze dobrana trójka.

“Modlitwa pogody ducha” ma kilka wersji, występuje w różnych tłumaczeniach i jest przypisywana rozmaitym autorom.
Na świecie Reinhold Niebuhr jest zwykle podawany jako autor. Podczas, gdy w Polsce słyszałem jak tekst był przypisywany świętemu Franciszkowi z Asyżu, Tomaszowi z Akwinu lub Markowi Aureliuszowi.

Poniżej angielska wersja “Serenity Prayer”, którą posłużyłem się przygotowując ten artykuł:

God, grant me the serenity
To accept the things I cannot change;
Courage to change the things I can;
And wisdom to know the difference.

Oraz jest rozszerzona wersja:

God, grant us the…
Serenity to accept things we cannot change,
Courage to change the things we can, and the
Wisdom to know the difference
Patience for the things that take time
Appreciation for all that we have, and
Tolerance for those with different struggles
Freedom to live beyond the limitations of our past ways, the
Ability to feel your love for us and our love for each other and the
Strength to get up and try again even when we feel it is hopeless.

Warto nauczyć się, jak na przemian podrzucać i chwytać kolejno kilka przedmiotów.
Główną korzyścią żonglerki jest niezwykła aktywizacja mózgu – zatem jest to dużo więcej, niż tylko dostarczenie znajomym cyrkowej rozrywki.

W “Charakterach” napisano, że “badania psychologiczne dostarczają dowodów na to, że żonglowanie sprzyja rozwojowi koordynacji wzrokowo-ruchowej, poczucia rytmu, refleksu, a także zdolności utrzymania równowagi i właściwej postawy ciała.” Co więcej, “podrzucanie kilku piłeczek jest (…) doskonałą metaforą równoczesnej realizacji różnych projektów. Tak jak dołączenie każdej kolejnej piłeczki wymaga reorganizacji całej sekwencji ruchów, tak wprowadzenie nowych obowiązków zmusza do dokonania zmian w dotychczasowym planie działania.

Żonglowanie jest ponoć dla każdego. Jeśli chcecie się o tym przekonać to znajdźcie trzy piłki (link do sklepu) i nauczyciela, lub dobry samouczek.
Zalazłem coś ma ten temat na youtube (po angielsku):

oraz w wersji tekstowej (też po angielsku): http://www.jugglingdb.com/compendium/startjuggling/learntojuggle.html

Na marginesie powiem, że zaintrygowany żonglerskimi ciekawostkami pojechałem do Lublina na uniwersytecką konferencję na temat psychologii, pedagogiki i cyrku.
Psychologowie mówili o zmianach w mózgu, a pedagodzy opowiadali jak żonglują w szkołach.
Zaś największe wrażenie zrobiła na mnie Ewa Dembek, opowiadając o stworzonym przez siebie cyrku dziecięcym w malutkiej miejscowości wśród jezior. Wynik jej pracy zobaczcie sami w klipie z programu “Mam talent!”.


Każda rzecz tworzy się dwa razy. Najpierw tworzymy w myślach, a potem tworzymy w rzeczywistości, gdy realizujemy pomysł.

Im dokładniej widzisz w głowie to czego chcesz dokonać, tym lepiej wypadnie Twoje działanie. To tak jak z górską wycieczką. Najpierw odbywasz ją palcem po mapie. Zaznaczasz na papierze szczyt, który chcesz zdobyć. Uważnie badasz szlak prowadzący na wierzchołek. W myślach pokonujesz przeszkody.
Potem idziesz na tą samą wycieczkę w prawdziwych górach, na nogach masz porządne buty, w plecaku wodę, a na plecach czujesz pot w miarę jak rośnie wysiłek i zmęczenie. Zmagasz się po raz drugi z tym co już przeszedłeś w myślach.

Ostatnio wygłaszałem półgodzinną prezentację dokładnie na ten temat. Korzystałem z książek Stephena Coveya, w których pisał on o podwójnym tworzeniu (1. w myślach, 2. w fizycznym świecie). Podczas wystąpienia parę razy powtórzyłem, użyte przez Coveya, zwroty: “pierwsze tworzenie” oraz “drugie tworzenie”. Jeden ze słuchaczy, doskonale znający te książki, odparł, że zamiast opowiadać ludziom o pierwszej i drugiej kreacji można po prostu powiedzieć: “pomyśl zanim cokolwiek zrobisz”.

Faktycznie! Czasem ubieramy ten temat w wyszukane zwroty typu “spisanie swojej misji”. Zaś budzenie swojej wyobraźni pakujemy w mądrze brzmiące techniki wizualizacji.

Lecz to co najważniejsze można powiedzieć prostym językiem.
Zatem powiem to inaczej: wymyśl swoje życie, wymyśl najważniejsze osiągnięcia, a potem będziesz już tylko potrzebować wytrwałości, aby wejść na wymarzone szczyty.

Ćwiczenie: Gdy w ciągu najbliższych dni zabierzesz się za jakieś zadanie to zrób je dwa razy. Najpierw wyobraź sobie (ze szczegółami) jaki ma być wynik Twojej pracy. Potem wykonaj tą pracę.

Naucz się akceptować porażkę. To może być najważniejsza sprawa jaka pomoże Ci odnosić… sukcesy.

Mój przyjaciel zmienia swoje życie. Od kilkunastu miesięcy mówi o porzucenia obecnej roboty i rozpoczęciu czegoś nowego. Słowa to jedyny znak zmiany. Wciąż trwa w tym od czego chce uciec. Ostatnio rozmawialiśmy o jego pracy. Przyjaciel wyznał, że w starym, złym miejscu trzyma go głównie strach przez porażką. Ma problem z wyobrażeniem sobie poniesienia klęski. Wyznał, że teraz już wie, iż problemem jest obawa klęski. Pracuje nad tym by zaakceptować możliwość porażki w nowej działalności.

Może jesteś w podobnej pułapce jak mój przyjaciel? Może masz pomysł, aby coś zrobić? Intuicja podpowiada Ci podjęcie nowego projektu. W tym samym czasie głos zdrowego rozsądku ostrzega, że może się nie udać, że jest duże ryzyko porażki.

Czy jesteś gotów na spotkanie porażki? Czy wyobrażasz sobie moment, gdy Twój projekt pada? Gdy realizacja Twojej wizji osiągnęła dno?

Co by było, gdyby wszystko się zawaliło? Co wtedy stracisz, a co zyskasz?

Proponuję uznać, że porażka jest w porządku. Najwięcej osiągasz wędrując na szczyt. Myślę, że droga do sukcesu (lub klęski) uczy nas więcej niż sam pobyt u celu.

Popatrzmy na to z jeszcze innej strony. Co byś wybrał: doświadczenie pieszej wycieczki w góry, gdy przed dojściem do szczytu załamanie pogodny zmusi Cię do powrotu do schroniska, czy też wycieczkę helikopterem, którym z powodzeniem dolecisz na szczyt góry?

Pierwsza wersja to klęska, bo cel nie został osiągnięty. A jednak to właśnie taka klęska jest dla mnie bardziej pociągająca. Wędrówka w górach jest fajnym doświadczeniem. Podczas wędrówki wydarzają się niesamowite rzeczy. Lot śmigłowcem też mógłby być sympatyczną rozrywką, ale nie widzę wiele frajdy w samym wylądowaniu na czubku góry.

Myślę, że podążenie drogą może być prawdziwym celem. Wędrówka na szczyt naszych marzeń jest najważniejsza. W drodze przeżywamy przygodny. W drodze zdobywamy doświadczenia. W drodze poznajemy ludzi. W drodze uczymy się coraz skuteczniej robić dobre rzeczy. Czasem trafiamy w ślepą uliczkę i wtedy szukamy innej drogi. Może obierzemy wtedy inny szczyt, na który poszukamy nowej drogi. Porażka (ślepa uliczka) jest częścią wędrówki. Tworząc plany zdobywania szczytów, bądźmy za pan brat z porażką. Może wtedy osiągniemy szczyty, jakie przed pierwszą porażką były poza naszymi wyobrażeniami.

Ćwiczenie: Wypisz na kartce pomysły na projekty, które chodziły (lub chodzą) Ci po głowie, ale nigdy ich nie zrealizowałeś. Wybierz jeden z nich. Wyobraź sobie, że podejmujesz się jego realizacji. Wypisz co zrobisz krok po kroku, aby osiągnąć wymarzony cel. Teraz pomyśl, że w połowie tych działań, a po wielu tygodniach pracy, okazuje się, iż cel jest nieosiągalny. Jesteś w ślepej uliczce. Czego nauczyła Cię ta droga? Co zmieniłeś w sobie i w otoczeniu nim utknąłeś w ślepej uliczce?

1. Nie jesteś tak mądry jak Ci się wydaje. Formalne wykształcenie akademickie jest wspaniałą sprawą, szczególnie zdobyte na jednej z szacownych uczelni. Jednak wykształcenie, a wiedza zdobyta przez doświadczenie to dwie różne sprawy. Sprawisz sobie ogromną przysługę, gdy zapomnisz o swoim wykształceniu i przyjmiesz postawę osoby początkującej.
2. Masz większy potencjał niż sobie potrafisz wyobrazić. Przez te wszystkie lata, byłem oczarowywany tym co ludzie potrafią zrobić. Robili o wiele więcej niż kiedykolwiek uważałbym za możliwe. Wszystko ma znaczenie. Małe działania mogą prowadzić do wielkich konsekwencji. Nie pozwól, aby korporacyjny cynizm zmniejszył lub zmiótł Twoje marzenia. Możesz być właśnie tą osobą, która zmienia wszystko i która stanowi ogromną różnicę.
3. Dopiero rozpoczynasz swoją naukę. Świat zmienia się tak szybko, że Twoje wykształcenie jest niemal przestarzałe w momencie uzyskania dyplomu. Natomiast Twoje nastawienie i narzędzia, które opanowałeś są ponadczasowe. Jeśli zamierzasz osiągnąć sukces to musisz być dożywotnim uczniem. Przede wszystkim, czytaj. Jak mówi John C. Maxwell “Przywódcy to czytelnicy, a czytelnicy to przywódcy”. Ja widziałem jak to przebiega wiele, wiele razy. Czytaj książki. Subskrybuj ważne blogi. Słuchaj podcastów.

Powyższe rady pochodzą od Michael’a Hyatt’a, który szefuje jednemu z większych amerykańskich wydawnictw. Rady dla absolwentów przekazał kilka dni temu na swoim blogu. Cenię Michael’a. Jego blog czytuję od wielu miesięcy i dzielę się z Tobą jego radami, bo są w pełni zgodne z tym co widziałem przez dwadzieścia lat pracy z ludźmi w kilkudziesięciu krajach.

Umiejętność jedzenia pałeczkami oraz znajomość przynajmniej podstawowych zwrotów po chińsku – warto je opanować z myślą o biznesie w przyszłej dekadzie.

Jeśli chcesz robić z pasją to co jest Twoim powołaniem i wybiegniesz w marzeniach do roku 2020 to najprawdopodobniej zobaczysz się w towarzystwie międzynarodowym.

Polska jest i będzie dla większości z nas (tzn. dla osób aktywnych) bazą do pracy globalnej. Każda droga kariery wpada w ocean globalności. Wydaje się to oczywiste, gdy idziesz do pracy w międzynarodowej korporacji. Lecz okazuje się, że także polski nauczyciel, urzędnik, lekarz, właściciel zakładu produkcyjnego, muzyk, dziennikarz czy informatyk to zawody międzynarodowe. Świat jest tak niesamowicie powiązany, że każdy kto chce być najlepszy w tym co robi potrzebuje coraz bardziej korzystać z wiedzy zagranicznej. Co więcej bycie najlepszym też staje się światowe. To co robisz ma wpływ na Twoją wioskę, a jednocześnie na rozwój na innym krańcu świata.

Dotychczas międzynarodowość oznaczała amerykańskość i język angielski. Korzystaliśmy z amerykańskich urządzeń, bawiliśmy się przy ich rozrywce, byliśmy manipulowani przez ich model mediów, porozumiewaliśmy się ich językiem, robiliśmy interesy wg ich wzorców itp.

Teraz świat idzie na wschód. Myślę, że coraz bardziej w biznesie, kulturze, medycynie, żywieniu czy rozrywce będziemy widzieć wpływy azjatyckie. Międzynarodowość następnych dekad będzie w dużej mierze chińska.

Młodzież w innych krajach Europy coraz częściej uczy się języka Chińczyków. Może wkrótce do polskich szkół zawita język mandaryński.

Zamiast czekać na przebudzenie systemu edukacyjnego sami weźmy się do roboty. Im lepiej poznamy kulturę i język Chin tym pełniej wykorzystamy szansę współpracy z nimi w roku 2020.

Leniwi powiedzą, że kontakty z Chinami można utrzymywać po angielsku. To prawda, ale tylko znajomość lokalnego języka pozwala na pełną współpracę.

Co z tym zrobić? Jeśli znasz już język angielski i zastanawiasz się jaki dodatkowy język wybrać to radzę, abyś pomyślała o rozpoczęciu kursu języka mandaryńskiego. (Już jest w Polsce coraz więcej chińskich nauczycieli, podręczników i kursów.)

W czasie, gdy dzisiejsi gimnazjaliści skończą studia i pójdą do pierwszej pracy to raczej nie zobaczą na biurku czekającego na nich komputera. Zamiast tego zostaną wpuszczeni do chmury.

Chmura, czyli cloud computing to praca w internecie. Twój komputer jest przeglądarką. Reszta jest gdzieś w internetowej chmurze. Moim zdaniem za kilka lat w dużych firmach (a potem w innych) praca będzie oparta o chmury.

W pewnym sensie już dzisiaj można tak działać. Oto przykład sprzed kilku dni.
Leciałem do Lublany zrobić szkolenie z systemu komputerowego. Zwykle podróżuję ze swoim laptopem. Tym razem zapomniałem go zabrać z biura. Pożyczyłem od żony jej netbook ‘a. Nie było na nim niczego mojego, a mimo to miałem wszystko co potrzebne w Lublanie. Zrobiłem szkolenie, a w przerwach prowadziłem inny projekt – dokumentację do szkolenia miałem na korporacyjnym portalu, a powerpointową prezentację w emailach. Zresztą emaile trzymam na kilku gigabajtach firmowego serwera i korzystam z nich wyłącznie przez klienta sieciowego Zimbra.

Wizjonerzy technologiczni wróżą nam przyszłość w komputerowej chmurze. Wszelkie nasze elektroniczne sprawy będą ulokowane gdzieś w odległym miejscu. Dokumenty, listy, zdjęcia, filmy czy książki będą spoczywać w chmurze. Będziemy z nich korzystać na dowolnym urządzeniu podpiętym do globalnej sieci. Zaś przyjmując pracownika wręczymy mu informację o sposobie dostępu do jego obłoczka w firmowej chmurze i pokażemy miejsce, na którym danego dnia usiądzie. Nie będzie własnych komputerów, instalacji, ani konfiguracji konta pocztowego, czy programów biurowych.

Jeśli chcesz poczytać więcej o chmurze to polecam przystępny artykuł Wojciecha Mroczka pt. “Twoje dane w chmurze – czym jest cloud computing”

Ćwiczenie:  Jeśli masz ochotę zobaczyć jak wygląda praca w chmurze to radzę Ci zaprzyjaźnić się z produktami firmy Google. Sposób obsługi Gmail czy Google Docs wydają się próbką tego co za kilka lat będzie firmową codziennością.

Uważam, że umiejętności mówienia, wygłaszania przemówień, opowiadania historii i prezentowania pomysłów są bardzo ważne. Dzielę się z Wami swoim doświadczeniem o tym co uważam za najważniejsze w dobrej prezentacji.

Nim otworzysz usta pomyśl co chcesz powiedzieć, a potem powiedz to tak:

1. Najpierw powiedz o czym będziesz mówił.
2. Potem powiedz co masz do powiedzenia.
3. Na zakończenie powiedz o czym mówiłeś.

Z mojego doświadczenia wynika, że taki schemat pasuje do każdej prezentacji. Zarówno jednominutowej jak i godzinnej.

Umiejętność dobrego przedstawienia swojego pomysłu jest bardzo ważna, ale wymaga doświadczenia i praktyki. Będziesz ich potrzebował jak przyjdzie Ci wygłosić przemówienie na międzynarodowym zebraniu, na które zostaniesz niespodziewanie zaproszony. Doświadczenie i praktyka przydadzą się też jak poproszą Cię o podsumowanie projektu nad którym pracujesz.

W takiej nagłej sytuacji nie będziesz miał czasu na zmaganie się ze sztuką prezentacji, bo wpadniesz w pęd przygotowywania slajdów, dobierania słów itd.

Dlatego ucz się wystąpień publicznych od za raz. Te umiejętności zawsze miej przy sobie, niech będą gotowe do niespodziewanego użycia.

Podsumowując ten temat: każdą wypowiedź rozbij na trzy części: 1. “Opowiem Wam o…” 2. “Przejdźmy do szczegółów…” 3. “Jak przed chwilą słyszeliście…”

Ćwiczenie: Okazje do ćwiczeń masz każdego tygodnia. Jesteś w szkole i masz coś opowiedzieć przed całą grupą? Niech Twoja opowieść ma doskonałą formę. Masz coś przedstawić rodzinie (np. propozycję wakacji lub opowieść z wycieczki)? Zrób to wg trzech punktów, które podałem w tym tekście.

Jak jest Twoja supermoc? Co jest takiego co potrafisz robić naprawdę super?

Posłuchajcie tej opowieści:
Jak byłem dzieciakiem to uwielbiałem Legion Superbohaterów oraz Ligę Sprawiedliwych. Były to komiksy biedujących pisarzy komiksów, z zabawnymi i trochę głupawymi opowieściami, w których spotykała się cała paczka superbohaterów, żeby przesiadywać w klubie, a potem wspólnie rozwalać jakieś potwory, których pojedynczy superbohater sam by nigdy nie pokonał.

Natomiast, gdzieś na początku większości tych komiksów była scena, gdzie obcy spotyka ekipę. Nieuchronnie bohaterowie się przedstawiają. Oczywiście Batmat czy Superman nie potrzebowali przedstawiania, ale pomniejsi bohaterowie musieli zaistnieć i opisać swoje supermoce.

“Jestem Osa, potrafię skurczyć się do kilku centymetrów, latać przy pomocy owadzich skrzydeł i strzelać strumieniami energii.”

Jacyś szykowni marketerzy mogliby to nazwać stwierdzeniem pozycjonującym lub wyjątkowym atutem handlowym. Oczywiście to nie to. Tu chodzi o supermoc.

Gdy spotykasz kogoś nowego to potrzebujesz mieć supermoc. Jak nie masz to jesteś tylko jeszcze jednym uściskiem dłoni. Nie chodzi o nagabywanie lub szczególne napieranie. Tu chodzi o uczynienie powitania wyrazistym.
Jeśli nie znasz swojej supermocy to ja nie wiem jak możesz mi pomóc (albo jak ja mogę Tobie pomóc).

Gdy opowiadam ludziom historię o supermocy to wydaje się, że łapią o co chodzi. Lecz jak potem pytam o ich supermoc, to przywołują coś co mogło by być mocą, ale nie jest w istocie super. To taki rodzaj średniej mocy. “Jestem miły i usłużny” – bo tego nas uczono. Wybaczcie, to jest dobre, ale nie jest super.

Jeśli chcesz być filarem to moc jaką kładziesz na stole musi być bardzo trudna do zastąpienia. Bądź śmielszy i myśl o czymś większym. Nic Cię nie powstrzymuje.

To są słowa Seth’a Godin z wydanej w tym roku książki “Linchpin: are you indispensable?” (“Linchpin [zawleczka/filar]: czy jesteś niezbędny?”)

Jako zadanie proponuję: pomyśl o sobie jako o obcym na spotkaniu superbohaterów i powiedz jaka jest Twoja supermoc. Nie rozwinąłeś jeszcze supermocy? To wybierz co będzie Twoją supermocą, czymś super co będziesz dawał innym. Szlifuj to, szlifuj to i cały czas szlifuj – musisz to mieć w o niebo lepszym stanie niż dzisiaj.

Newer Posts »