Tweeter button
Facebook button
Technorati button
Linkedin button

Każda rzecz tworzy się dwa razy. Najpierw tworzymy w myślach, a potem tworzymy w rzeczywistości, gdy realizujemy pomysł.

Im dokładniej widzisz w głowie to czego chcesz dokonać, tym lepiej wypadnie Twoje działanie. To tak jak z górską wycieczką. Najpierw odbywasz ją palcem po mapie. Zaznaczasz na papierze szczyt, który chcesz zdobyć. Uważnie badasz szlak prowadzący na wierzchołek. W myślach pokonujesz przeszkody.
Potem idziesz na tą samą wycieczkę w prawdziwych górach, na nogach masz porządne buty, w plecaku wodę, a na plecach czujesz pot w miarę jak rośnie wysiłek i zmęczenie. Zmagasz się po raz drugi z tym co już przeszedłeś w myślach.

Ostatnio wygłaszałem półgodzinną prezentację dokładnie na ten temat. Korzystałem z książek Stephena Coveya, w których pisał on o podwójnym tworzeniu (1. w myślach, 2. w fizycznym świecie). Podczas wystąpienia parę razy powtórzyłem, użyte przez Coveya, zwroty: “pierwsze tworzenie” oraz “drugie tworzenie”. Jeden ze słuchaczy, doskonale znający te książki, odparł, że zamiast opowiadać ludziom o pierwszej i drugiej kreacji można po prostu powiedzieć: “pomyśl zanim cokolwiek zrobisz”.

Faktycznie! Czasem ubieramy ten temat w wyszukane zwroty typu “spisanie swojej misji”. Zaś budzenie swojej wyobraźni pakujemy w mądrze brzmiące techniki wizualizacji.

Lecz to co najważniejsze można powiedzieć prostym językiem.
Zatem powiem to inaczej: wymyśl swoje życie, wymyśl najważniejsze osiągnięcia, a potem będziesz już tylko potrzebować wytrwałości, aby wejść na wymarzone szczyty.

Ćwiczenie: Gdy w ciągu najbliższych dni zabierzesz się za jakieś zadanie to zrób je dwa razy. Najpierw wyobraź sobie (ze szczegółami) jaki ma być wynik Twojej pracy. Potem wykonaj tą pracę.

Naucz się akceptować porażkę. To może być najważniejsza sprawa jaka pomoże Ci odnosić… sukcesy.

Mój przyjaciel zmienia swoje życie. Od kilkunastu miesięcy mówi o porzucenia obecnej roboty i rozpoczęciu czegoś nowego. Słowa to jedyny znak zmiany. Wciąż trwa w tym od czego chce uciec. Ostatnio rozmawialiśmy o jego pracy. Przyjaciel wyznał, że w starym, złym miejscu trzyma go głównie strach przez porażką. Ma problem z wyobrażeniem sobie poniesienia klęski. Wyznał, że teraz już wie, iż problemem jest obawa klęski. Pracuje nad tym by zaakceptować możliwość porażki w nowej działalności.

Może jesteś w podobnej pułapce jak mój przyjaciel? Może masz pomysł, aby coś zrobić? Intuicja podpowiada Ci podjęcie nowego projektu. W tym samym czasie głos zdrowego rozsądku ostrzega, że może się nie udać, że jest duże ryzyko porażki.

Czy jesteś gotów na spotkanie porażki? Czy wyobrażasz sobie moment, gdy Twój projekt pada? Gdy realizacja Twojej wizji osiągnęła dno?

Co by było, gdyby wszystko się zawaliło? Co wtedy stracisz, a co zyskasz?

Proponuję uznać, że porażka jest w porządku. Najwięcej osiągasz wędrując na szczyt. Myślę, że droga do sukcesu (lub klęski) uczy nas więcej niż sam pobyt u celu.

Popatrzmy na to z jeszcze innej strony. Co byś wybrał: doświadczenie pieszej wycieczki w góry, gdy przed dojściem do szczytu załamanie pogodny zmusi Cię do powrotu do schroniska, czy też wycieczkę helikopterem, którym z powodzeniem dolecisz na szczyt góry?

Pierwsza wersja to klęska, bo cel nie został osiągnięty. A jednak to właśnie taka klęska jest dla mnie bardziej pociągająca. Wędrówka w górach jest fajnym doświadczeniem. Podczas wędrówki wydarzają się niesamowite rzeczy. Lot śmigłowcem też mógłby być sympatyczną rozrywką, ale nie widzę wiele frajdy w samym wylądowaniu na czubku góry.

Myślę, że podążenie drogą może być prawdziwym celem. Wędrówka na szczyt naszych marzeń jest najważniejsza. W drodze przeżywamy przygodny. W drodze zdobywamy doświadczenia. W drodze poznajemy ludzi. W drodze uczymy się coraz skuteczniej robić dobre rzeczy. Czasem trafiamy w ślepą uliczkę i wtedy szukamy innej drogi. Może obierzemy wtedy inny szczyt, na który poszukamy nowej drogi. Porażka (ślepa uliczka) jest częścią wędrówki. Tworząc plany zdobywania szczytów, bądźmy za pan brat z porażką. Może wtedy osiągniemy szczyty, jakie przed pierwszą porażką były poza naszymi wyobrażeniami.

Ćwiczenie: Wypisz na kartce pomysły na projekty, które chodziły (lub chodzą) Ci po głowie, ale nigdy ich nie zrealizowałeś. Wybierz jeden z nich. Wyobraź sobie, że podejmujesz się jego realizacji. Wypisz co zrobisz krok po kroku, aby osiągnąć wymarzony cel. Teraz pomyśl, że w połowie tych działań, a po wielu tygodniach pracy, okazuje się, iż cel jest nieosiągalny. Jesteś w ślepej uliczce. Czego nauczyła Cię ta droga? Co zmieniłeś w sobie i w otoczeniu nim utknąłeś w ślepej uliczce?

Empatia to wczuwanie się w odczucia innych.

Jeśli chcę cokolwiek sprzedać, ciekawie opowiedzieć lub zaprezentować to najważniejsze abym wczuł się w tych, do których mówię.

Zwykle, gdy kontaktujemy się z ludźmi podobnymi do nas, to chwila refleksji wystarczy, aby przełączyć się na wpółodczuwanie z naszymi rozmówcami, wiedzieć co im może chodzić po głowie. Jednak czasem przychodzi nam mówić do osób z innego świata. Jak zrozumieć co oni czują?

W takiej sytuacji radzę pobyć trochę w ich świecie, popatrzyć na życie ich oczami.

Czytałem w tym tygodniu opowieść kobiety, która rozpoczynała pracę z pacjentem cierpiącym na schizofrenię. Żeby wczuć się w to jak żyje taki chory, dostała na uszy słuchawki i przez kilka godzin miała w głowie rozpraszające głosy i nawoływania. W takim stanie miała załatwiać rozmaite sprawy i starać się normalnie funkcjonować. Po tym krótkim doświadczeniu była bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie. Życie z chorobą psychiczną było ponad jej siły.

Innym razem miała pracować z pacjentem poruszającym się na wózku. W związku tym szef przywiózł jej wózek inwalidzki i poprosił, by pozostała na nim przez jeden dzień pracy. Dostała namiastkę tego jak funkcjonuje jej pacjent.

Myślę, że w każdej pracy empatia jest w pakiecie podstawowych kluczy do sukcesu. Empatia to umiejętność, którą może rozwinąć każdy z nas. Weźmy się za nią!

Ćwiczenie: wybierz sobie osobę z innego niż Twój świat, aby przeprowadzić z nią rozmowę. Niech to będzie osoba żyjąca zupełnie inaczej niż Ty. Np. ktoś w zupełnie innym wieku, lub w zupełnie innej sytuacji finansowej czy zdrowotnej. Przed rozmową wyobraź sobie, że żyjesz tak jak ta osoba. Wyszperaj jak najwięcej szczegółów na temat codziennego życia takiej osoby. Potem zamknij oczy i wyobraź sobie swój jeden dzień w świecie tej osoby. Na jeden dzień jesteś taką osobą. Żyjesz tak od pobudki, poprzez codzienne zajęcia, aż do końca dnia. Bądź konkretny, aż do przesady. Wyobrażaj sobie wszelkie drobiazgi, które Cię otaczają, sprawy, o które się troszczysz itp.

Po tym ćwiczeniu idź do tej upatrzonej osoby i przeprowadź rozmowę o tym co u niej słychać. Mam nadzieję, że była to mocno empatyczna rozmowa.

1. Nie jesteś tak mądry jak Ci się wydaje. Formalne wykształcenie akademickie jest wspaniałą sprawą, szczególnie zdobyte na jednej z szacownych uczelni. Jednak wykształcenie, a wiedza zdobyta przez doświadczenie to dwie różne sprawy. Sprawisz sobie ogromną przysługę, gdy zapomnisz o swoim wykształceniu i przyjmiesz postawę osoby początkującej.
2. Masz większy potencjał niż sobie potrafisz wyobrazić. Przez te wszystkie lata, byłem oczarowywany tym co ludzie potrafią zrobić. Robili o wiele więcej niż kiedykolwiek uważałbym za możliwe. Wszystko ma znaczenie. Małe działania mogą prowadzić do wielkich konsekwencji. Nie pozwól, aby korporacyjny cynizm zmniejszył lub zmiótł Twoje marzenia. Możesz być właśnie tą osobą, która zmienia wszystko i która stanowi ogromną różnicę.
3. Dopiero rozpoczynasz swoją naukę. Świat zmienia się tak szybko, że Twoje wykształcenie jest niemal przestarzałe w momencie uzyskania dyplomu. Natomiast Twoje nastawienie i narzędzia, które opanowałeś są ponadczasowe. Jeśli zamierzasz osiągnąć sukces to musisz być dożywotnim uczniem. Przede wszystkim, czytaj. Jak mówi John C. Maxwell “Przywódcy to czytelnicy, a czytelnicy to przywódcy”. Ja widziałem jak to przebiega wiele, wiele razy. Czytaj książki. Subskrybuj ważne blogi. Słuchaj podcastów.

Powyższe rady pochodzą od Michael’a Hyatt’a, który szefuje jednemu z większych amerykańskich wydawnictw. Rady dla absolwentów przekazał kilka dni temu na swoim blogu. Cenię Michael’a. Jego blog czytuję od wielu miesięcy i dzielę się z Tobą jego radami, bo są w pełni zgodne z tym co widziałem przez dwadzieścia lat pracy z ludźmi w kilkudziesięciu krajach.