Tweeter button
Facebook button
Technorati button
Linkedin button

Jak jest Twoja supermoc? Co jest takiego co potrafisz robić naprawdę super?

Posłuchajcie tej opowieści:
Jak byłem dzieciakiem to uwielbiałem Legion Superbohaterów oraz Ligę Sprawiedliwych. Były to komiksy biedujących pisarzy komiksów, z zabawnymi i trochę głupawymi opowieściami, w których spotykała się cała paczka superbohaterów, żeby przesiadywać w klubie, a potem wspólnie rozwalać jakieś potwory, których pojedynczy superbohater sam by nigdy nie pokonał.

Natomiast, gdzieś na początku większości tych komiksów była scena, gdzie obcy spotyka ekipę. Nieuchronnie bohaterowie się przedstawiają. Oczywiście Batmat czy Superman nie potrzebowali przedstawiania, ale pomniejsi bohaterowie musieli zaistnieć i opisać swoje supermoce.

“Jestem Osa, potrafię skurczyć się do kilku centymetrów, latać przy pomocy owadzich skrzydeł i strzelać strumieniami energii.”

Jacyś szykowni marketerzy mogliby to nazwać stwierdzeniem pozycjonującym lub wyjątkowym atutem handlowym. Oczywiście to nie to. Tu chodzi o supermoc.

Gdy spotykasz kogoś nowego to potrzebujesz mieć supermoc. Jak nie masz to jesteś tylko jeszcze jednym uściskiem dłoni. Nie chodzi o nagabywanie lub szczególne napieranie. Tu chodzi o uczynienie powitania wyrazistym.
Jeśli nie znasz swojej supermocy to ja nie wiem jak możesz mi pomóc (albo jak ja mogę Tobie pomóc).

Gdy opowiadam ludziom historię o supermocy to wydaje się, że łapią o co chodzi. Lecz jak potem pytam o ich supermoc, to przywołują coś co mogło by być mocą, ale nie jest w istocie super. To taki rodzaj średniej mocy. “Jestem miły i usłużny” – bo tego nas uczono. Wybaczcie, to jest dobre, ale nie jest super.

Jeśli chcesz być filarem to moc jaką kładziesz na stole musi być bardzo trudna do zastąpienia. Bądź śmielszy i myśl o czymś większym. Nic Cię nie powstrzymuje.

To są słowa Seth’a Godin z wydanej w tym roku książki “Linchpin: are you indispensable?” (“Linchpin [zawleczka/filar]: czy jesteś niezbędny?”)

Jako zadanie proponuję: pomyśl o sobie jako o obcym na spotkaniu superbohaterów i powiedz jaka jest Twoja supermoc. Nie rozwinąłeś jeszcze supermocy? To wybierz co będzie Twoją supermocą, czymś super co będziesz dawał innym. Szlifuj to, szlifuj to i cały czas szlifuj – musisz to mieć w o niebo lepszym stanie niż dzisiaj.

Raz na jakiś czas słyszymy muzyka, który jest doskonały w tym jak gra. Czasem wpada nam w ręce książka, która jest perfekcyjnie napisana. Ktoś inny wydaje się błyszczeć w dziedzinie kosmologii. Inny jest mistrzem w swojej dyscyplinie sportowej. Podobno takie wyniki osiągnęli po przekroczeniu 10′000 godzin ćwiczeń.

Słyszałem stwierdzenie, że kluczem do sukcesu w czymkolwiek jest spędzenie nad tym około 10′000 godzin. Ktoś inny powiedział, że bycie najlepszym wymaga 10 lat intensywnych ćwiczeń.

Licytacja godzin i lat ma mniejsze znaczenie. Najważniejsze, że bycie na szczycie swoich możliwości wymaga pracy. Ogromnej pracy.

Jeśli masz pasję, której poświecisz dwie godziny każdego dnia to granicę 10′000 godzin przekroczysz po… 13 latach. Może jest coś nad czym ślęczysz po 30 godzin tygodniowo? Wtedy już po sześciu latach osiągniesz 10′000 godzin. Oczywiście już wcześniej będziesz dobra, może nawet bardzo dobra w swojej dziedzinie, a Twój talent będzie Cię wyróżniał z otoczenia. Być bardzo dobrym to za mało. Cierpliwie ćwicz, Twój talent wymaga wylania dużo potu. Przed Tobą droga do doskonałości.

Jak masz pomysł w czym chcesz być najlepsza to możesz to osiągnąć! Ważna jest wytrwałość i cierpliwość.

(zainteresowanych szczegółami odsyłam do Googli i następujących nazwisk:  Anders Ericsson, Herbert Simon, Geoff Colvin, Malcolm Gladwell)

Proponuję Ci proste zadanie: pomyśl o swoim hobby, z grubsza policz ile czasu zajmuje Ci ono każdego tygodnia; sięgnij po kalkulator i podziel 10′000 przez te godziny. Teraz wiesz po ilu tygodniach będziesz mistrzem w swej dziedzinie. (Przykład: jeśli dopiero zaczynam pisać pierwszy w życiu artykuł i będę pisał przez 10 godzin tygodniowo, zatem 10′000/10=1′000; czyli po 1′000 tygodni [tj. po 19 latach!] będę miał mistrzowski styl pisania.)

Zaczynasz grać w okropną grę komputerową. Ludzie się tam mordują, jest masa przemocy. Grasz dalej i dalej. Spędzasz nad tym dziesiątki godzin. Masz w tej grze coraz lepsze wyniki, jesteś skuteczny w zabijaniu. Potem przychodzą do Ciebie naukowcy zajmujący się mózgiem i mówią, że jesteś bardzo interesującym przypadkiem. Po prześwietleniu Twojej głowy widać masę połączeń przypominających mózgi płatnych morderców.

Powyższy paragraf to nie fragment powieści science fiction, lecz wieści jakie przynoszą najnowsze badania nad ludzkim mózgiem.  Coraz częściej wpadają w moje ręce publikacje na temat neruplastyczności (Neuroplasticity). Upraszczając temat można powiedzieć, że co czym karmimy mózg (tj. zajęcia, zainteresowania, myśli, obrazy itd.) zmienia nasz mózg. Naukowcy podekscytowani tematem zabrali się do badania mózgów – począwszy od londyńskich taksówkarzy, aż po mnichów buddyjskich. Wyniki układają się w spójną całość: połączenia mózgowe zmieniają się w wyniku tego co robimy. Czyli jeśli chcesz mieć mózg, który niezawodnie pomoże Ci budować szczęśliwe życie to dbaj o to co oglądasz, czego słuchasz, w jakie gry grasz, jakie książki czytasz.

W tytule napisałem “wyłącz strzelanki”. Oczywiście  jest to rada dla tych, którzy marzą o harmonijnym życiu, którzy chcą osiągać sukcesy w oparciu o pełną zaufania i wsparcia współpracę z innymi ludźmi.

Zatem szczęśliwe życie i radość realizowania swojego powołania osiągną tylko ci, których mózg będzie w dobrej formie. Ma to mało wspólnego z ilorazem inteligencji czy pojemnością pamięci. Chodzi o to by mieć  mózg, który karmiony dobrymi treściami rozrasta się w sprawny organ do bycia wśród ludzi i z ludźmi. Taki mózg współdziała z umysłem i pomaga nam budować i utrzymywać dobre relacje z innymi.

Jak dobrze “dokarmiać” mózg? Jest masa prostych sposobów. Czasem wystarczy pójść na spacer do parku, zamknąć oczy i wsłuchać się w głosy ptaków. Niektórzy lubią przeczytać i zamyśleć się nad pięknym wierszem. Inni karmią mózgi muzyką, medytacją, serdecznym śmiechem, ciepłymi myślami wysyłanymi do innych osób, dobrymi spotkaniami, ładnymi filmami itd.

Jako ćwiczenie zrób sobie jeden dzień, na przykład jutro (od pobudki do nocy), świadomego “odżywiania mózgu”. Przez cały dzień zwracaj uwagę na to co dociera do Twojego mózgu. Jakie informacje? Jakie obrazy? Jakie myśli? Jak masz ochotę to notuj te “posiłki”, a przed zaśnięciem przeczytaj swoje notatki i zastanów się przez chwilę co Twój mózg “zjadł” w ciągu całego, długiego dnia.

Chcesz być sobą i być w tym najlepszy? Zatem przygotuj się do podróży. Od razu. Niezwłocznie wyjeżdżasz z miejsc, które dobrze znasz.

Mobilność to dla mnie bardzo ważny wyraz w słowniku szczęściarza idącego swoją drogą życiową.

Może masz czternaście lat i myślisz, że to co właśnie przeczytałeś dotyczy osób dorosłych, które muszą pojechać do innego miasta, aby studiować lub szukać pracy?
Otóż nie! Mobilność dotyczy każdego.
Mobilność to swobodna zmiana, przemieszczanie się. Moim zdaniem osoby mobilne to osoby odjechane nie tylko geograficznie, ale też społecznie i psychicznie. To osoby, które przeszły do swoich niezwykłych zainteresowań, porzuciły to co robi całe stado. Czyli mogę mieszkać w tym samym domu, wciąż chodzić do tej samej szkoły i jednocześnie być bardzo mobilnym.

Zamiast wymyślania teoretycznych sytuacji to podrzucę przykłady mobilności z mojego życia. Jest jej sporo, od wielu lat.
Mając czternaście lat godzinami przesiadywałem przed ekranem komputera. Jako, że był rok 1984 to moje zachowanie odjeżdżało od zainteresowań moich kolegów. Po kilku latach doszła też mobilność w przestrzeni, wiele razy się przeprowadzałem. Łącznie z przeprowadzką na kilka lat za granicę.

Twórcze rozwijanie swojego życia jest doskonałą przygodą. Daje masę radości. Lecz ma też swoją cenę. Jest nią między innymi przemieszczanie się w nowe obszary, penetrowanie nieznanych terenów, opuszczanie tego co poznane i bezpieczne, by przecierać swoje niepowtarzalne ścieżki życiowe.

Teraz wiadomość dla tych co wolą święty spokój, przewidywalność i brak ryzyka: mobilność jest dobrowolna. Możesz bez niej całkiem dostatnio żyć. Bo przecież możesz żyć bez poczucia, że jesteś sobą na swojej niepowtarzalnej drodze życiowej. Twój wybór, Twoje życie!