Co my tu mamy?
Siedem najnowszych
- Ani złotówki za programy dla ucznia.
- Płać gotówką.
- Spal swoje problemy.
- Pogoda ducha.
- Zapisz swoje marzenia.
- Cicha godzina.
- Zapoznaj się ze sobą.
Artykuły wg miesiąca
- Wrzesień 2010 (1)
- Sierpień 2010 (4)
- Lipiec 2010 (5)
- Czerwiec 2010 (4)
- Maj 2010 (4)
- Kwiecień 2010 (5)
- Marzec 2010 (4)
- Luty 2010 (4)
- Styczeń 2010 (3)
Tematy
Linki
- Ken Robinson w wykładzie o potrzebie kreatywności w szkole (PL napisy).
- Nastolatek idzie w świat – grupa na GoldenLine
- Test dominacji półkul mózgu
Google Translate
Zważać na innych – jak być lubianym?
26/02/10
Wyobraź sobie, że wszystko co mówisz o innych osobach jest przez nich słyszane. Koleżanka słyszy co o niej mówisz do swojej przyjaciółki. To samo z osobami z rodziny, jak i z zupełnie obcymi ludźmi. Dasz radę przeżyć w takim świecie?
Wiem, że można tak żyć. Co więcej, takie podejście zdziała cuda w Twoich relacjach z ludźmi.
Chyba każdemu z nas zależy, aby inni darzyli nas zaufaniem i liczyli się z naszym zdaniem. Niektórym dobre stosunki z ludźmi przychodzą łatwo, wygląda jakby działo się to automatycznie. Inni, nim zyskają przyjaźń, potrzebują wyplenić ze swojego repertuaru zachowań takie zwyczaje, które odstraszają ludzi. Jednym ze skutecznych niszczycieli naszych zdolności społecznych jest obgadywanie innych za plecami.
Jakże częstym i fajnym zajęciem jest rozmawianie o innych ludziach, o tym co im się przydarzyło, co sądzimy o ich zachowaniu i jak to wpłynęło na nasze życie. Jak dobrze było by mówić tylko to co będziemy mieli odwagę powiedzieć w twarz.
Kiedyś wieczorem zostałem w biurze. Miałem do dokończenia jakiś dokument, nad którym łatwiej było się skupić w ciszy. Na prawie pustym piętrze pracowało jeszcze kilku kolegów. Nawiązała się rozmowa, zeszliśmy na temat naszej przełożonej i daliśmy upust frustracji w mocno złośliwych komentarzach. Po chwili, gdy wyszedłem na korytarz, zobaczyłem, że w sąsiednim pomieszczeniu była nasza szefowa – wróciła się do biura, bo chyba czegoś zapomniała. Drzwi były otwarte, trudno powiedzieć jak długo była świadkiem naszej rozmowy. To było jak zimny prysznic. Sytuacja nie miała dalszego ciągu, ale otrzeźwiła mnie. Wciąż bywam krytyczny i radykalny w swoich wypowiedziach, ale bardzo często, gdy mówię, mam w tyle głowy przypominacz, aby tylko tyle powiedzieć ile chciałbym w bezpośredniej rozmowie z tą osobą.
Dlaczego zakładanie, że inni słyszą co mówimy ma być lekarstwem na relacje z otoczeniem? Bo taka psychozabawa mocno stabilizuje nasze emocje. Jesteśmy cały czas w jednej i tej samej roli. Głosimy swoje sądy z przekonaniem i jesteśmy gotowi brać za nie odpowiedzialność. To ćwiczenie służy przede wszystkim nam samym, bo pomaga pewniej czuć się w swojej skórze. Miłym efektem ubocznym będzie to, że inni chętniej zadają się z osobą, która nie obgaduje. Bo jeśli nie obgadujesz innych przy mnie, to pewno mnie też nie obgadujesz za plecami.
Zatem chcesz być lubiana – zważaj na to jak mówisz o innych.
(Inspiracją do tego tego tekstu było zdanie Stephen’a Covey’a: “For the heart – assume everything you say about another, they can overhear; now speak accordingly.”)
Postaraj się przeżyć jeden dzień myśląc, że inni słyszą co o nich mówisz. Pod koniec dnia podsumuj go. Jak Ci poszło? Jak się czujesz?
Pożar emocji – jak się uspokoić?
19/02/10
Czasem słyszę jak dorosły (rodzic lub nauczyciel) wykrzykuje do dziecka: uspokój się! Zdarza się coś podobnego słyszeć wśród rówieśników w szkole lub w pracy. Co ma wtedy zrobić człowiek, którego emocje panują nad nim od stóp do głowy? Czy w odpowiedzi ma nacisnąć guzik “Power” i jednym posunięciem wyłączyć swoje emocje?
Emocje można porównać do ognia rozpalającego ognisko. Gdy płomień jest malutki to jeszcze jest szansa, że szklanka wody skutecznie ugasi zarzewie. Lecz, gdy gwałtownie płonie cały krzak to musimy radzić sobie na inne sposoby. Strażacy walczący z pożarami lasów mówią, że czasem warto zostawić płonący zagajnik i wszystkie siły skupić nad odcięciu płomieni od okolicy.
Wracamy do naszego rogorączkowanego organizmu.
Moim zdaniem dużo skuteczniej poradzimy sobie z emocjami od strony ciała niż rozumu. Inaczej mówiąc, zamiast szukać w głowie przycisku “Power” poszukajmy sposobu wystudzenia ciała.
Na moje emocje ogromny wpływ ma oddech. Odkrycie siły oddechu było dla mnie ciekawą niespodzianką. Chodzi o tzw. “świadomy oddech”. W pierwszej chwili trudno to zrozumieć, bo przecież bez przerwy oddychamy. Jest to zupełnie automatyczne. Otóż podejmijmy się przerwania automatyzmu. Gdy czujesz narastającą spiralę złości (np. podczas rozmowy, jak słyszysz coś bardzo denerwującego) to zapanuj nad oddechem. Wszystkie myśli skup na oddechu. Podążaj myślami za powietrzem wciąganym przez nos, idź za nim przez drogi oddechowe. Potem skup się na powolnym wypuszczaniu powietrza podczas wydechu. Zrób tak dziesięć razy, a potem włącz się do rozmowy jeśli sytuacja tego wymaga. Mam nadzieję, że podziała to jak szklanka wody na płomyk ognia.
Jeśli jesteś już w sytuacji sporego pożaru, gdy ogromny płomień emocji pożera wszystkie Twoje myśli to zrób to co strażacy. Odizoluj ogień od otoczenia i dopilnuj, aby nic innego się nie zajęło. Lepiej poprosić o kilkanaście minut przerwy i wyjść ze spotkania, lub przerwać rozmowę telefoniczną i obiecać oddzwonienie, niż ryzykować, że zamiast naszego rozsądku będą mówić płomienie goryczy i złości.
Przerwę wykorzystaj do przewietrzenia organizmu. Pospaceruj na świeżym powietrzu, wyładuj złość drąc stare gazety lub wymyśl inny sposób wykorzystania nagłego przypływu energii.
Powyżej podsunąłem pomysły radzenia sobie z emocjonalnymi pożarami.
Lecz zamiast gasić pożar wolę unikać zabawy zapałkami. Czyli zamiast zmuszać ciało do wygaszenia niechcianych emocji, lepiej systematycznie uprawiać sport, poświęcać godzinę dziennie na wysiłek fizyczny, spacerować lub pracować w ogródku.
Ciało, emocje, duch i intelekt są bardzo mocno związane ze sobą. Każdy z nich wpływa na pozostałych. Dlatego ciało może być przydatne w pracy z emocjami.
Poza pracą z ciałem dbajmy też o higienę emocjonalną. To już temat na osobną rozmowę i więcej o tym powiem przy innej okazji.
Czy świadomy oddech pomaga Ci w studzeniu emocji? Jaki masz innego sposoby radzenia sobie z napięciem?
Mindmapy – jak notować z sensem?
12/02/10
Masz masę dobrych pomysłów, ale jak zaczynasz wypisywać je na kartce papieru to gubisz wątek. Męczysz się, a kolejne zdanie trudno zacząć, bo myśl właśnie uciekła. Jak idziesz na spotkanie lub wykład to robisz notatki, a gdy sięgasz po nie w przyszłości to masz problemy z połączeniem tekstu w sensowną całość.
Jeśli powyższe zdania są o Tobie to ten tekst może Ci ułatwić życie.
Proponuję, abyś rysował mindmap’y (czyli mapy myśli). Porzuć zapisywanie słów linijka po linijce na kartce w linie. Skorzystaj z czystych kartek i kolorowych pisaków. Twoje notatki będą wyglądać jak barwne drzewka z konarami o różnej grubości.
Tony Buzan opracował taki sposób zapisywania myśli i nazwał go Mind Maps. Jeśli znasz język angielski to posłuchaj co Buzan mówi o swoim wynalazku (tutaj jest link do filmu na YouTube).
Ja podzielę się moim doświadczeniem. Od paru lat mindmapuję.
Zabieram się za takie rozpisywanie pomysłów, gdy dostaję do zaplanowania projekt biznesowy lub interfejs użytkownika oprogramowania.
Na środku kartki rysuję obrazek kojarzący się z tematem, nad którym właśnie pracuję. Do głowy wpada mi masa pomysłów z różnych kawałków przedsięwzięcia. Każdy z nich znajduje swoje miejsce na przestrzeni kartki.
Mindmap’y opanowały, poza pracami koncepcyjnymi, także moje notatki z rozmów telefonicznych, negocjacji i wykładów. W takich szybkich, dynamicznych sytuacjach zwykle sięgam po ołówek lub długopis. Wtedy mindmap’y są szare, ale wciąż bardzo mi pomagają.
Mindmapy opierają się na założeniu aktywizacji obydwu półkul mózgowych. Lewa (tekstowa) jest dopełniana prawą (obrazkową i graficzną).
Dobre rezultaty daje przestrzeganie poniżej listy zaleceń:
1. zacznij od środka białej kartki ułożonej poziomo,
2. narysuj obrazek na środku,
3. używaj kolorów,
4. łącz główne gałęzie z obrazkiem na środku,
5. niech linie będą zakrzywione,
6. na każdej linii tylko jedno słowo,
7. używaj znaków graficznych i obrazków.
Próbowałeś robić notatki jako mindmap’y? Jakie są Twoje wrażenia? Napisz co sądzisz o MindMaps?
![]()
Co robić w życiu? Na egzaminie z sensu życia, każdy z nas dostaje to samo pytanie. Jeśli masz naście lat to możesz z tym pytaniem pójść do swoich rodziców. Jak mają zwyczaj szczerze odpowiadać to mogą Cię wbić w ziemię tym, że sami nie wiedzą czy to co robią ma sens. Skąd mają wiedzieć co Ty masz robić?!
No właśnie. Może czytasz ten tekst, a masz czterdzieści lat i znowu zderzyłeś się z pytaniem co robić w życiu? Odpada Ci zawracanie głowy rodzicom i od razu zrób to co radzę poniżej.

Zastanów się i wypisz to w czym możesz być bardzo dobry. Myśl tak intensywnie, aż dojdziesz do rzeczy, w których możesz być najlepszy na świecie.
Potem sięgnij po drugą kartkę i wypisz to co jest Twoją pasją. Wyliczaj co to uwielbiasz robić, to co mógłbyś robić w każdej wolnej chwili. Zajęcia, które sprawiają Ci taką radość, że zapominasz dla nich o spaniu i jedzeniu.
Po zamknięciu tej listy, kolej na trzecią, ostatnią. Wypisz za jakie Twoje umiejętności ludzie są gotowi zapłacić. Wyliczaj wszystko co da się przekuć na pieniądze.
Teraz ostatnia prosta (choć może być trudna): znajdź część wspólną trzech grup, które właśnie wypisałeś.
Twoją drogą jest to do czego masz talent, co zarazem kochasz robić i za co ludzie zapłacą pieniądze.
Może odpowiedź wpadła Ci do głowy w trakcie czytania tego tekstu. Super!
A może patrzysz na swoje trzy listy i nie widzisz niczego co je łączy? To jest dość typowy przypadek. Ja potrzebowałem kilku miesięcy by odkryć swoją część wspólną.
Znalezienie części wspólnej to kreatywna robota. Masz do połączenia sprawy, których może nikt przed Tobą nie wiązał.
Pomóc może ktoś z boku. Pokaż kartki wybranej osobie, która może doradzić. Równie dobrze nadaje się członek rodziny, przyjaciel, jak zawodowy doradca lub coach.
Jak w końcu znajdziesz klucz do części wspólnej to może się okazać, że wytyczasz nowy szlak w biznesie, albo w nauce.
Na koniec uwaga dla nastolatków. Wykonywanie przez Was powyższego ćwiczenia może zakończyć się za dziesięć lub więcej lat. Uważam, że w Waszym wieku wystarczy ogólnie wybrać drogę życia. Moim zdaniem, w tej chwili jest Wasz czas decyzji, czy bardziej kręcą Was okolice nauk ścisłych, przyrodniczych, społecznych czy humanistycznych. Precyzyjny wybór zawodu i specjalizacji chyba najlepiej zostawić na późniejsze lata.
Jeśli zastanawiacie się kiedy jest czas precyzyjnego wyboru drogi życia to polecam świetny tekst Paula Grahama (tu jest link). Podzielam jego zdanie, że niejednokrotnie dopiero doświadczenie trzydziesto- lub czterdziestolatka pozwoli nam zdecydować co jest naszym powołaniem. Do tego czasu zdobywajmy rozmaite doświadczenia i odkrywajmy radość poznawania siebie w coraz to nowych rolach (np. zastosujcie rady z bloga Alexa – tu jest link).
(Test trzech kół został wymyślony przez kogoś innego, a ja go tutaj popularyzuję. Wiem, że pisał o nim Jim Collins. Może on jest autorem, a może też gdzieś o tym usłyszał?)
Wykonałeś test trzech kół? Jak Ci się podoba rezultat? Zachęcam Cię do napisania o tym poniżej.
